Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
28 postów 214 komentarzy

Projekty

Mufinek Sposypkom - Przedstawiciele banku Anglii zapytali Franklina, skąd się bierze wzrost dobrobytu kolonii. Franklin odrzekł: - To proste. W koloniach wydajemy własny pieniądz. "Kolonialny Skrypt". Wydajemy go w proporcji do potrzeb handlu i przemysłu...

Równowaga rynku towarowo-pieniężnego.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Istnieje bajecznie prosty system regulacji rynku, na który w naukach ekonomii nikt jeszcze nie wpadł, choć łączność internetowa, programy bazy danych jak np. access i exel, znane są od wielu lat.

Uwaga!
To o czym teraz będę pisał, nie dotyczy projektu SPONT. To jedynie mój artykuł edukacyjny. Szczegółowo o równowadze towarowo-pieniężnej w SPONT, będzie w innym wpisie.

Równowaga zasobów pieniądza na rynku towarowym. Czyli ile ma być pieniądza w obiegu. Dużo, mało, w sam raz jak potrzeba, czy jakoś tak mniej więcej.

W czasach pieniądza towarowego, gdy nie był rozpowszechniony pieniądz fiducjarny typu waluta, choćby z powodów technologicznych jak brak drukarek, rynek mógł jedynie działać w sposób samoregulujący się, w oparciu o pieniądz towarowy jaki był do dyspozycji. Bywali władcy regionalni, mający wiedzę o tym, że przy udostępnieniu dopasowanej ilości pieniądza, społeczność podlegająca w jego państwie rozwijała się. Był nim np. Juliusz Cezar. Z własnej inicjatywy wyemitował znaczną ilości srebrnych monet. Odebrał więc spekulantom finansowym zajęcie dostarczania pieniędzy w jego państwie. Wraz z emisją monet, wprowadził wiele projektów społecznych i zaistniał wzrost potęgi imperium. Po jego śmierci nastąpiło zmniejszenie pieniądza w obiegu. Władzę nad pieniądzem z powrotem przejęli spekulanci, bo kolejny następca nie miał wiedzy jak Juliusz Cezar. Historycy domniemają, że właśnie z tego powodu dawna finansjera uśmierciła Cezara.

Podstawy ilościowej teorii pieniądza stworzył John Locke (1632-1704). To czasy jeszcze przed założeniem Banku Anglii w 1694 r. Zwrócił on uwagę na zjawiska kształtowania się poziomu cen, w zależności od dostępu do pieniądza, lub też jego ilości w obiegu, oraz na zjawisko czasu zaangażowania pieniądza, w procesie tworzenia dóbr. Tak zwane zjawisko wielokrotnego wykorzystania tego samego pieniądza. W ilościowej teorii, zwrócił więc uwagę na zmienną, jaką jest prędkość obiegu pieniądza. Twierdzenie Locke’a stało się podstawą nauk monetaryzmu na całe stulecia, aż do dzisiaj. Odzwierciedlało ono dwie charakterystyczne zmienne:

1. Ilość pieniądza w porównaniu do ilości dóbr obecnych na rynku.

2. Fakt wielokrotnego używania pieniądza w przyjętej jednostce  czasu np. w trakcie jednego roku.
 
Twierdzenia Locke’a stały się odzwierciedleniem podstawowych zależności pomiędzy gospodarką, pieniądzem, ekonomią a finansami. Założeniem w tej nauce było to, że pieniądz państwowy w stosownej ilości był wprowadzony, a potem wszystko rozgrywało się samoczynnie, w wyniku złożonych procesów ludzkich, przy produkcji i sprzedaży.

Te rozważania były kontynuowane przez David'a Ricardo, a on ujął to w równanie:

MV=PT

gdzie: M – to ogólna suma pieniędzy w społeczeństwie, V – średni współczynnik wielkości obrotu, P –  ceny, T –  ilość towarów obecnych na rynku. To jest ujęcie w nomenklaturze ekonomicznej, jakie np spotkałem.
Trochę więcej udało mi się pozyskać z wikipedii. Oto zrzut ze strony:



Przybliżając to na język zrozumiały i ścisły, należą się jeszcze objaśnienia.

1. Pierwszą rzeczą, którą napotykamy przy poznawaniu uproszczonego równania w opracowaniach ekonomicznych, bywa nieraz brak uściślenia, że P dotyczy średniej ceny z wszystkich towarów rynkowych, bo cena P mnożona jest przez ilość towarów T. Na rynku są przecież różne towary o różnych cenach, a uproszczone równanie nie traktuje o sumach towarów z różnymi cenami.

2. Kolejna niejasność w prezentacji uproszczonej, to brak uściślenia, czy ilość towarów dotyczy ilości chwilowej na rynku, czy ilości scałkowanej w określonym czasie. Na rynek, towar jest przecież dostarczany przez producentów i równocześnie kupowany przez nabywców. Przy trwającej zazwyczaj równowadze strumieni towarów, utrzymuje się stała ich ilość na rynku.
Przy rozpatrywaniu zaś ilości towarów produkowanych w określonym odcinku czasu, mamy do czynienia z zupełnie inną ilością T i łączną wartością towarów PT, jak w stanie chwilowym. W takiej sytuacji, wypada dodatkowo objaśnić o takich założeniach wstępnych, przy prezentacji równania. Czy na początku była jakaś ilość towarów rynkowych, czy też rynek towarowy był pusty.

3. Kolejne niedopowiedzenie w wielu opracowaniach dotyczy wielkości V. Kojarzona jest z prędkością lub współczynnikiem prędkości, bez uszczegółowienia. Z logiki wynika, że skoro prawa strona równania interpretuje się w jednostkach pieniężnych ( cena towaru x ilość sztuk), to lewa strona musi mieć za jednostkę też pieniądze. V nie może być prędkością pieniądza, co w domyśle zaraz kojarzy się jednostkami w czasie. Zaś niemianowana wartość to proporcja z dwóch prędkości. Napotykane równania Ricardo w współczesnych prezentacjach, wymagają więc samodzielnych dochodzeń. Właśnie musiałem to zrobić i długo szukałem, aż wreszcie znalazłem to na blogu:

http://zasadyekonomii.blogspot.com/   wpis 15.01.2014
cyt:
"jak liczy się samą szybkość obiegu pieniądza? Jest to po prostu średnia liczba transakcji w danym okresie, przy użyciu jednej jednostki pieniądza. Bądź upraszczając, ile razy średnio w ciągu roku jest wydana jednostka pieniądza."

Więc słowo szybkość lub prędkość jest złym słowem. Tu padło dobre słowo jako liczba transakcji. Mógłby być użyty też termin " średnia ilość transakcji jednostki pieniądza", albo "średnia ilość transakcyjnych cykli jednostki pieniądza".


Prawo Dawida'a Ricardo, obowiązywało w ekonomii ze sto lat z nawiązką i nauka nie zwracała na to uwagi. Było niepraktyczne do zastosowania, bo nie da się pozyskać danych rzeczywistych z rynku do tego równania. Po długim czasie niejaki Irving Fisher zmodyfikował to równanie, uzupełniając je o bankową kreację oprocentowanego pieniądza w formie kredytowych długów, ale nie było prezentowane, bo za wiele ukazywało z tych rzeczy, które były skrywane w nauce ekonomii nadzorowanej przez bankierów. Ostatecznie usunięto je z podręczników i zastąpiono kosmetyczną powtórką równania Ricardo, jak wspomina o tym Jacek Rossakiewicz w opublikowanym w 2010 r. referacie:
NOWA ARCHITEKTURA FINANSOWA Zasada Emisji Pieniądza. Zaś w wikipedii równanie Fisher'a przedstawiane jest inaczej niż Fisher to zrobił.

Z moich dawnych osobistych dociekań wynikło, że równanie traktuje o scałkowanej ilości towarów w określonym czasie, zanim zobaczyłem wzór ogólny w formie sumy składników. W tym wzorze gdy za V przyjmie się V = 1. Jeden cykl transakcyjny w roku, a za PT przyjmie się PKB (Produkt krajowy brutto) w zł. Oznacza to potrzebną ilość pieniędzy w obiegu M, by wykupić z rynku całe zasoby PKB w jednej transakcji. W rzeczywistości PKB wykupywane jest na bieżąco w roku. Natomiast chwilowa ilość i wartość towarów na rynku jest zawsze mniejsza. Trwa przecież nieustanna produkcja i sprzedaż. W modelowym systemie związanym z wzorem, Ricardo zakłada niezmienną stałą i nieodzowną ilość pieniędzy dla systemu.

Zabawa równankiem MV=PT

Zróbmy przykład na obliczenie zasobów pieniądza obiegowego. Towar o cyklu produkcji 0.25 godź na dwie zmiany po 4 godziny. W 8 godzin fabryka stworzy 32 szt. Cena towaru 100 zł. Dzienna produkcja 3200 zł. Fabryk niech będzie 60 szt. Całościowa dzienna produkcja na rynek 32 x 60 = 1920 szt. Zapotrzebowanie w pieniądze na dokonanie zakupu jednodniowej całej produkcji, będzie 192000 zł. Dla urealnienia przykładu mogą to być asortymentowo różne towary, a dla prostoty analizy, przyjęte są te same ilości sztuk i ceny. Fabryki więc z tego asortymentu na wspólnym rynku pozyskują środki produkcji, a pracownicy środki do życia. Gdy w tym samym dniu po południu byłoby wszystko sprzedane, fabryki uzyskają pieniądze ze sprzedaży i następnego dnia będą mogły powtórzyć cykl produkcji, dzięki powiedzmy uzyskaniu wystarczającego zysku na zakup środków produkcji dla następnego dnia pracy. Działa wtedy cykl jednodniowego obrotu jednostki pieniądza.
Przy takiej intensywności wytwarzania, 60 firm wyprodukuje w roku:
21[dni] x 12[m-cy] x 1920 szt = 483840 szt, na łączną wartość 48384000 zł.
Liczba transakcji jednostki pieniądza w roku, V, będzie wynosić:
V = 365[dni] x 21[dni] x 12[m-cy] / 365[dni] = 365 x 252/365 = 252[transakcji jedn. pieniądza]
Zapotrzebowanie na ilość pieniędzy w obiegu, na podstawie równania Ricardo, wynosić będzie:
M = PKB[zł] / V = 48384000 zł / 252 = 192000 zł
Z wzoru wyszło tyle ile wartość całej jednodniowej produkcji 60-ciu firm. Pieniądze na popołudniowy wykup towarów, będą musiały przebywać łącznie na kontach firm i na kontach ludzi, bo przy różnych asortymentach jak teoretycznie założono, firmy zaopatrują się na tym samym ogólnym rynku towarowym co klienci. Klienci po południu po pracy, a firmy rano poczynając od zakupu środków produkcji potrzebnych na bieżący dzień.

Aby stworzyć model, w którym rynek będzie zasobny w towary, i przejrzyście ukazać na tym przykładzie wymagany zasób pieniądza obiegowego, potrzebne jest aby przy braku sprzedaży po południu, gdy rynek zostanie napełniony, fabryki stać było na kolejne produkcje następnego dnia. Zarówno te fabryki, które wytwarzają towary na własne wzajemne potrzeby, jak i te, które wytwarzają towary dla pracowników konsumentów. Zaś pracownicy konsumenci powinni mieć moc, aby przetrwać jeden dzień dzięki własnej wątrobie. Model bez utrzymującego się stale zapasu towarowego na rynku, zarówno dla fabryk, jak i pracowników konsumentów jest dziwny. Nie może być tak, aby wyprodukowane towary po południu zaraz wszystkie zniknęły. Ten model potrzebuje więc innej ilości pieniądza. Potrzebuje też wstępnych zgromadzonych wcześniej rezerw surowcowych. Parametr V zmniejszyć się musi choć o połowę z wartości V = 252 do wartości V = 126. Średnia transakcja każdej złotówki w systemie zachodzi wtedy co drugi dzień roboczy.
Zapotrzebowanie na pieniądze w obiegu dla modelu z jednodniowym zapasem na rynku będzie:
M = PKB[zł] / V = 48384000 zł / 126 = 384000 zł
Jeśli teraz przy M = 384000 zł po pierwszym dniu produkcji towarów, przy jednodniowym wstrzymaniu się po południu lub rano od kupowania towarów przez firmy (środki produkcji) i pozostałych towarów przez konsumentów, to pozostanie na rynku utrzymujący się zapas towarów w ilości zapotrzebowania na jeden dzień, a pieniądze na przyszły ich wykup zalegać będą na kontach we firmach i kontach pracowników konsumentów. Będzie to łączny zasób 192000 zł. Wtedy działając w tym modelu następnego dnia pozostałą ilością pieniądza obiegowego wstawionego w model na łączną wartość M = 384000 zł, pozostała część kwoty 192000 zł obiega z ilością transakcyjnych cykli V = 252. Dopełniająca ilość 192000 zł zgromadzona na kontach ma wstrzymany obieg V = 0. Jej obecność utrzymuje jednodniowy zapas towarów na rynku. Średnia ilość transakcyjnych cykli wynosi więc V = 126. Model funkcjonując jednostajnie w cyklu dziennym, obiegającą ilością pieniądza 192000 zł w ilości cykli V = 252, utrzymuje zapas towarowy na rynku i nie ma pustych półek w sklepach. Model działa nieustannie, posiadając nasycony rynek towarowy i średnią ilość cykli V = 126 dla M = 384000 zł

W tym modelu dla zwiększonego M z 192000 zł na 384000 zł pojawił się napełniony rynek towarowy przy jednakowych strumieniach dopływu i odpływu towarów z rynku. Tak właśnie funkcjonować ma rynek, tylko że biorąc sprawę dokładniej pod uwagę, należy uwzględnić jeszcze dwie rzeczy. W tym modelu pracownicy osiągają wypłaty na koniec dnia i mogą dokonywać zakupów zaraz po południu. Ponadto mając pieniądze wstawione w system i założywszy, że są one już właściwie rozproszone między wszystkie firmy i pracowników, rynek musi być na starcie pierwszego dnia wyposażony już w towary, by móc je z rynku zakupić. Dotyczy to towarów potrzebnych dla firm z różnych branż. Każdego dnia wszystkie firmy obracają łącznie kwotą 192000 zł. Generalnie jest ona dzielona w każdej firmie na 3 składniki.
1. Składnik do zakupu środków produkcji z rynku, od analizowanych firm w tym modelu.
2. Składnik do dokonania wypłat za pracę.
3. Składnik zysku, by móc zakupić środki produkcji w dniu następnym.

Tylko sięgać po nowe narzędzia

Tę analizę prowadzę po to, aby wyjaśnić i zaprezentować inną metodę na wymaganą ilość pieniądza (M) na rynku. Tak jak pisałem na wstępie, istnieje bajecznie prosty system określania ilości pieniądza (M), który dzisiaj można stosować, bo posiadamy współczesne techniczne narzędzia do tego i nie musimy się posiłkować niewygodnym równaniem Ricardo, do którego dane jak choćby średnia ilość transakcji pieniądza jest nie do określenia, ani nie do zmierzenia w rzeczywistym układzie rynkowym.

W modelu mamy więc tak:
Jedno 192000 zł nie wydawane i rozproszone w firmach i u klientów, potrzebne jest do utrzymywania zasobów towarowych na rynku. Pozostałe drugie 192000 zł, potrzebne jest na bieżący dzień produkcyjny, za co firmy kupią środki produkcji z rynku, dokonają wypłaty za pracę po południu, zaś późnym popołudniem odzyskają pieniądze ze sprzedaży i będą mogły podjąć zakupy środków produkcji następnego dnia, po czym rozpocząć produkcję.

Przypomnijmy sobie pierwszy dzień działania z dysponowaną kwotą 384000 zł. Pracownicy nie mogli wydawać, bo towary zrobione były na stworzenie zapasu. Utrzymywali się jeden dzień przy życiu, nie dzięki pieniędzy, ale własnej wątroby i darmowej wody. Z kolei firmy dzień wcześniej za friko z własnych zapasów produkcji w toku i ubłagania pracowników, by przyszli do pracy, ale nie będą mieć zapłacone, bo system dopiero rusza, musiały przygotować środki produkcji na zakup z przyznanego przez bank do obrotu M = 384000 zł, obliczonego według nauki ekonomii z równania Ricardo. Kolejnego dnia nie kupować z rynku bo miał istnieć zapas towarów na jeden dzień, więc po raz kolejny pobrano środki produkcji zgromadzone w magazynach firm kupione w przeszłości. Na szczeście były już przyznane w obieg pieniądze i nie trzeba było dopraszać się zatrudnionych ludzi o darmową pracę.
Widać jawnie, że teoria ekonomiczna z praktyką się rozmija. Nie jest teorią precyzyjną. Jedno co da się zauważyć, to proporcjonalny i ścisły związek wartości towarów na rynku z limitem ilości pieniądza M. Dzisiejsza technika umożliwia łatwy sposób w skali makro, zbierać chwilowe dane z całego rynku. Określenie wartości wszystkich towarów znajdujących się na rynku, w przypadku elektronicznego pieniądza, gdzie każda sprzedaż jest dokonywana na terminalu, nie stanowi problemu technicznego. Więc z tych danych należy określać ilość pieniądza M. Sprawdzanie chwilowej wartości towarów, można dokonywać nawet co godzinę. Badać jej fluktuacje i na takiej podstawie regulować optymalnie ilość pieniądza w obiegu, za pomocą emisji rozproszonych lub ukierunkowanych w przypadkach większych odchyleń.

Na modelowym przykładzie widać wyraźnie, że w skład całego (M) wchodzić mają chwilowe zasoby towarowe na rynku. Ponieważ w rzeczywistości podlegają one fluktuacji wynik pomiarowy mierzony w odstępach czasowych, należy uśredniać do kilkunastu czy kilkudziesięciu pomiarów wstecznych na metodę logarytmicznej średniej ruchomej. Ponadto w (M) musi być uwzględniona wartość dziejącej się produkcji w toku z całego systemu. Potem do (M) musi wejść kapitał, potrzebny do okresowego zaopatrywania firm w środki produkcji. W przybliżeniu, można go szacować na wartość dziennej produkcji, lub produkcji związanej z typową partią dostawy towarowej, zabezpieczającej jej ciągłość. No i do (M) musi być dodana suma kosztów egzystowania wszystkich pracowników w systemie, na czas między dokonywanymi wypłatami.

Więc równanie równowagi rynku w ujęciu nowej ekonomii, powinno wyglądać tak:

M = ETr + EPt + EKs + EWp

M – ilość pieniądza w obiegu

ETr – Uśredniona chwilowa wartość towarów i usług na rynku

EPt – Uśredniona chwilowa wartość produkcji w toku w całym systemie

EKs – Suma zabezpieczeń ciagłości produkcji wszystkich firm.

EWp – Suma pojedynczych wypłat wszystkich pracowników w systemie

Tak określone M zajmuje przestrzeń kont firmowych, osobistych, rządowych i instytucjonalnych.

Jak poddać regulacji, stałą zawartość pieniądza obiegowego M w czasie rzeczywistym, by spełniać równowagę, bez używania zgrubnej metody corocznej, podczas pomiaru PKB? Wtedy równowagę można jedynie skorygować, by była nadal taka jak w roku poprzednim. Pozostaje jednak stale nieznana. Metoda na PKB nie daje wglądu na jej rzeczywisty stan.

Teraz rodzi się pytanie, jak w dobie współczesnej technologii, móc wdrożyć prawo równowagi rynku w praktyce, aby nie posługiwać się niewygodnym i niemierzalnym parametrem V w przypadku różnorodnych asortymentów na rynku, a mimo to móc według tej teoretycznej zasady, regulować rynek, przez ciągły nadzór ilości pieniądza w obiegu. Przede wszystkim muszę jeszcze zaznaczyć czytającym, że te rozważania nie dotyczą obecnego systemu, bo zasady emisji uległy w nim dewastacji. System który rozważam, nie może mieć wkonstruowanej zasady tworzenia pieniędzy w zabiegu udzielania kredytu na widzimisię tego, który po kredyt się zgłasza. Takie coś ma nie istnieć. Emisja pieniądza w przypadku regulacyjnej korekty ma być dosypywana gdy tylko pomiary z rynku wykażą taką konieczność i to ma być normalnym obowiązkiem nadzorczego banku emisyjnego czynionym w ramach powinności obsługowych. Zaś pieniądze pożyczać można jedynie tylko z zasobów, które istnieją u kogoś innego, a procenty płacone wzajemnie pomiędzy osobami, które zawierają ze sobą umowę pożyczki. Bank do tych procentów nie ma żadnego prawa. Tak ma wyglądać prawidłowa konstrukcja w nowej ekonomii.
 
Przede wszystkim widać logicznie z powyższych rozważań, że aby rozpatrywany model rzeczywisty mógł funkcjonować w sposób płynny, bez spowolnień z powodu braku pieniędzy w obiegu, ich ilość musi pokrywać nie tylko chwilową wartość samych towarów na rynku, przebywając na kontach konsumentów i firm, ale również pokrywać musi chwilową produkcję w toku i zasoby na kontach operacyjnych we firmach, które akumulują pieniądze na zakupy transz surowcowych. Dzięki temu firmy mogą działać swobodniej bez pożyczania pieniędzy na zakupy środków produkcji. Błędne są więc książkowe nieraz rozważania, o równości towarów rynkowych z zasobami pieniądza w obiegu, bo pieniądza obiegowego ma być więcej o wartość produkcji w toku i zabezpieczeń na ciągłość pracy firm. Każdy niedobór pieniądza rodzi złe skutki, bo z tego powodu zaczyna zachodzić proceder pożyczania pieniędzy, od tych którzy mają ich więcej, albo przez tworzenie substytutów pieniądza jak np weksli na okaziciela, a w wadliwej konstrukcji jak obecna, funkcjonuje kreowanie pieniądza nieistniejącego, na poczet rzekomo należnego długu dla bankierów. Konieczność tworzenia weksli, to ma być forma wyjątkowa, bo jeśli proceder jest wszędzie nagminny, to dowodzi że pieniądza w obiegu nadal jest za mało. Tworzą się niepotrzebne tzw zatory płatnicze, wywołujące wzajemne formy zadłużania między kontrahentami i konieczność płacenia procentów między sobą.

Współcześnie dzięki bazom danych, prowadzi się nadzór wszystkich zasobów pieniądza i znana jest ich lokalizacja, bo w większości funkcjonuje pieniądz elektroniczny. Reforma systemu wymagałaby jedynie, wzięcia pod ciągły nadzór elektroniczny rynku towarowego i usług. Każda pozycja towarowa we firmie produkującej z chwilą przejścia na magazyn firmy, pojawiałaby się w rejestrze jako towar rynkowy. Z chwilą zaś zakupu go przez innego producenta, hurtownię, sklep, lub klienta, znikałaby z rynku. Podczas zabiegu handlowego, towar pojawiałby się ponownie na rynku w innej firmie, do kolejnego zniknięcia przy sprzedaży. Mogłoby się to dziać z automatu, przy wciąganiu na listę towarów i usuwaniu z listy, podczas sprzedaży w kasach.

Podobnie system nadzoru towarów, które przy zakupie na rynku, wchodziłyby jako środki produkcji w innej firmie, mogą zmieniać kwalifikacje na produkcję w toku. Takie dane w system nadzoru rynku towarowego, mogą przy obecnej technologii podawać firmy, by było to uwzględniane jako produkcja w toku. Mogłaby nawet być przybliżona. To zawsze poprawiałoby dokładność pomiarową wartości towarów na rynku.

Gdyby system pieniężny wyposażony był w śledzący bieżący nadzór nad przepływem zasobów towarowych i usług wystawionych na sprzedaż, wtedy mógłby w czasie rzeczywistym kontrolować równowagę towarowo pieniężną.
Główna zasada polegałaby na tym, że produkcja w toku wraz z zasobami rynku towarów i usług, byłaby w skali makro, równoważona z całymi zasobami pieniędzy przebywających na kontach:
1. indywidualnych
2. firmowych
3. należących do instytucji państwa (budżetu państwa).
Czynności równoważenia, polegałyby na bieżącym mierzeniu, rejestrowaniu i dokonywaniu korekt ilości pieniądza w obiegu, przez emisje i interwencyjne usuwanie pieniądza, w razie dużych odchyleń. Powinna się tym zajmować jakaś nieskazitelna i mądra grupa ludzi. W każdym razie nie mogą to być ludzie z elit bankierskich. To jest oczywiste, bo związane byłoby to z ich bólem. W stanie obolałym nie byliby w stanie pracować, jeśli nawet pojęliby nową ekonomię, a myślę, że dobrze ją znają. W przypadku pieniądza elektronicznego, regulacja jest łatwa do przeprowadzenia poprzez emisję pieniędzy na konta. Np indywidualne, firmowe, lub budżetowe. Emisja może być rozproszona, lub ukierunkowana w priorytetowe zadania.

Interwencyjne regulacyjne usuwanie nadmiaru pieniądza z obiegu, może być robione wszędzie lub wybiórczo. Przez wykasowanie kwot z kont instytucji, firm, lub osób prywatnych. Jeśli taka opcja nie będzie miała szans na przeforsowanie, pozostaje wtedy dla nieskazitelnej grupy inna wersja regulacji, w postaci zarządzeń o wzroście cen towarów, lub grup towarów.


Wnioski.

Tym artykułem obalam teorię równowagi towarowo-pieniężnej, twierdzącej że ilość pieniądza w obiegu, równoważona ma być chwilową wartością rynkowych towarów i usług, wystawionych na sprzedaż.
Składnik ten należy poszerzyć jeszcze o wartość chwilowych zasobów produkcji w toku, kapitałów zabezpieczających ciągłość produkcji, wartości miesięcznego utrzymania wszystkich ludzi w systemie, gdy wypłaty są co miesiąc.

Nauka o zapotrzebowaniu na pieniądz dla systemów, rodziła się w czasie, kiedy przestawał funkcjonować pieniądz towarowy, a popularnym stawał się pieniądz papierowy. Był w formie weksli, walut, lub walut opartych teoretycznie o złoto, ale nie zawsze tak było. Pieniądz papierowy, nie mający w sobie wartości towarowej, nie mógł być absolutnie równany do pieniądza towarowego, jakim było złoto i srebro, które praktycznie było towarem. Handel starodawny oparty na złocie i srebrze, miał cechy handlu wymiennego (barterowego). Złoto i srebro będąc towarem, pełniło jedynie w tym handlu funkcję łatwej podzielności, bo nie każdy towar dało się dzielić i nie każdy miał zaletę dużej wartości przy małych wymiarach.

Gdy tamte osiągnięcia naukowe wprowadził David Ricardo, ujął je w matematyczne równanie, wprowadzając teoretyczne parametry, niemożliwe w praktyczny sposób do ustalenia, lub zmierzenia na rynku towarowym. Równanie więc nie miało praktycznego zastosowania, aby móc przysłużyć się w rozwoju i doskonaleniu nauki o pieniądzu, udoskonalać handel i produkcję towarową. Nauka ekonomii poszła dwoma trendami rozwojowymi. Tajnym w kręgach rodzin bankierskich i oficjalnym w ośrodkach nauki, niemniej jednak pod kontrolą bankierów. Z braku wiedzy u ogółu, pieniądz opanowany został przez klan ludzi, którzy założyli bank Anglii i nadali sobie swawolnie prawo do produkowania i wprowadzania pieniądza, mocno obwarowane prawem, siłą militarną i przyzwoleniem ludzkim z braku wiedzy.

Istotą wprowadzenia tego równania przez Ricardo, było znalezienie metody matematycznej na określenie ilości pieniądza, jaką należy wprowadzać do obiegu, albo zajmowanie się ustalaniem cen na towary, przy znanej ilości pieniądza w obiegu.
Obecnie może być wykorzystywane do szacowania dodatkowej emisji po rocznym obliczeniu PKB. Tego jednak dzisiaj się nie wykonuje, bo trwa drenaż pieniądza obiegowego, by utrzymywać w ryzach błędny system, który nie jest stabilny, z powodu wadliwej emisji pieniądza poprzez kredyt, a nie zwykłej darmowej emisji w obieg, dokonywanej przez nadzorcę systemu pieniężnego.

Z powodu celowo błędnych i zafałszowanych nauk ekonomicznych, rzeczywiste konstrukcje systemu pieniężnego, powstawały poza oficjalnym nurtem naukowym, który nie o wszystkim nauczał. Część nauk była też celowo błędna. Z początkiem XX wieku, niektórzy ludzie nauki jak [Jean-Baptiste Say (1767-1832)], Silvio Gesell, Irving Fisher (1867-1947) i Clifford Douglas, poczynili znaczne odkrycia, uwidaczniające wady systemu pieniężnego, utrzymywane świadomie w tajemnicy przez bankierów. Nauki te były jednak tłamszone.
W historii koloni amerykańskich, pozostał historyczny fakt, jak może dobrze funkcjonować pieniądz papierowy, gdy zarządzany jest według zasady proporcjonalnego dodawania w miarę potrzeb dla przemysłu i handlu. Naukowe analizowanie tamtych zagadnień zamarło. Gdy pojawiło się nowatorskie rozwiązanie Cliforda Douglasa o dodawaniu pieniędzy wraz z tworzonymi towarami, zostało praktycznie potem zapomniane.
Pomijając już główną wadę współczesnych systemów, z zasadą emisji poprzez kredyt, wraz z generowaniem rzekomego długu i pozostawiając to na uboczu, dla współczesnych systemów pieniężnych, równanie Ricardo w wersji zmodyfikowanej jak proponował to niedawno w 2009 r Jacek Andrzej Rossakiewicz, mogłoby służyć na dzisiaj chociaż do korekt uzdrawiających, w określaniu ilości pieniądza potrzebnego na wprowadzenie w obieg.
NOWA ARCHITEKTURA FINANSOWA
Zasada Emisji Pieniądza

Jednak te rozwiązania są tylko narzędziami poprawiającymi złą sytuację. Naprawa systemu, aby była dobra, musiałaby się odbyć przez usunięcie podstawowych błędów o których wspomina Rossakiewicz. Pieniądz nie powinien być współcześnie wprowadzany przez pożyczanie pieniędzy, ale przez swobodne jego dodawanie na podstawie zwiększającego się zapotrzebowania. Te nauki nie sa wcale takie nowe. Na powiązanie pieniądza z gospodarką zwracał uwagę już Jerzy Zdziechowski przed wojną. Współcześnie mówi się na to parytet gospodarczy pieniądza. Związanie pieniądza z gospodarką. To o czym napisałem, jak najbardziej właśnie jest takim parytetem, bo określa na jakich teoretycznych zasadach ma funkcjonować parytet gospodarczy pieniądza, gdyby pieniądz był tylko elektronicznym.

Równanie Ricardo oparte na wcześniejszych dociekaniach Johna Locke'a, który zamierzał ekonomizować ilość pieniądza w obiegu, dzięki możliwości większej produkcji towarowej, mniejszą ilością pieniądza, przy krótszych cyklach produkcji, miało źródło pochodzenia, w starych pojęciach niedostatku pieniądza towarowego. Pieniądz fiducjarny, walutowy, lub elektroniczny, działa na innych zasadach. On nie musi być ograniczany, a wręcz wypuszczony z cugli. Metod na to jest wiele, bo współczesne technologie umożliwiają dokonywanie bieżących pomiarów z rynku, Na co właśnie starałem się zwrócić uwagę w tym artykule.


Mufinek Sposypkom

KOMENTARZE

  • @Autor
    Szanowny Autor pomija w swoim wywodzie jedną bardzo ważną kwestię - kwestię ustalania ceny.
    Całe rozumowanie szanownego Autora opiera się bowiem na jednym założeniu które szanowny Autor wprowadził: "Cena towaru 100 zł.", czyli na przyjęciu za pewnik, że cena towaru w żaden sposób nie zależy od liczby jednostek pieniężnych znajdujących się w obiegu ani od liczby wyprodukowanych towarów danego rodzaju.
    Tego pewnika szanowny Autor w żaden sposób nie uzasadnia.
  • @programista 15:46:06 Odpowiadam:
    Ten artykuł traktuje o metodyce sterowania równowagi w skali makro, wynikającej z praw arytmetyki. Celem takiego rozwiązania, jest doprowadzenie do stanu, aby ilość pieniędzy w obiegu utrzymywała się w zakresie optymalnego miejsca. Prawo arytmetyczne Ricardo, określa je teoretycznie. W modelu rzeczywistym po jego wdrożeniu, poznaje się potem zjawiska dziejące się w obrębie położenia równowagi teoretycznej. Takie badania łącznie z posiadaną wiedzą, pozwalają w praktyce znajdować najwłaściwsze rzeczywiste optymalne położenie równowagi, dla spełnienia dodatkowych ważnych celów. Jeśli takie położenia się znajdą, nic nie stoi na przeszkodzie, aby właśnie je uznać za optymalne, chociaż mogą nie zgadzać się dokładnie z teoretycznym położeniem równowagi.
    Na pewno raczej nie będzie odchylony układ w proporcji 2 krotnie lub 3 krotnie. A obecne systemy właśnie tak odstają, bo emisji nie prowadzi się wcale.
    Masa towarów zalega w świecie na rynku, a dodatkowo w magazynach i hurtowniach, a rozporządzaniem nimi zajmują się bankierzy. Całe systemy pieniężne działają w położeniu bardzo mało stabilnym, a zadawanie stopy procentowej, do regulacji trendu na wzięcie kredytu jest bardzo wrażliwą regulacją i ma dużą zwłokę czasową. Jest wtedy zagrożenie bezpowrotnego wypadnięcia układu towarowo pieniężnego, poza strefę słabo stabilną.

    Oczywiście w takim modelu prostym jaki podałem, chciałem wykazać powiązanie pieniędzy z elementami towarowymi. Ceny na towary w takim układzie ustala producent i weryfikuje poprzez obserwację jak się sprzedają. One w tym przykładzie nie mają znaczenia w aspekcie, który poruszyłeś. Przykład ma wyjaśniać jak funkcjonuje równanie Ricardo. Wpis jest dokonany z myślą o edukacji.
  • @Mufinek Sposypkom 17:35:28
    Jeżeli ceny ustala i weryfikuje producent, to ten fakt podważa cały sens dywagacji o jakimkolwiek "zapotrzebowaniu na pieniądze w obiegu".
    Weryfikacja cen to właśnie dostosowanie do liczby pieniądza w obiegu - czyli dokładnie odwrotnie niż to szanowny Autor czyni.
  • @programista 19:18:19 I znowu interesująca dyskusja ;)
    Fajna dyskusja!
    No bo poruszyła przy okazji najbardziej istotne i systemowe zagadnienie. To tzw zagadnienie stałości cen towarów. Systemy, które mają stałe ceny, w miarę dłuższego czasu i nie podnoszone do góry, są dobrymi systemami. A jeszcze lepsze są te, dla których cena będzie spadała tylko w dół. Pozwalają poprzez oszczędzanie, dochodzić w naturalny sposób bez stresu nabywać droższe produkty, dla których cena nie umyka w górę z upływem czasu. Na takie odkłada się z zarobku np przez rok albo kilka lat i wtedy jest ok.

    "weryfikacja cen to właśnie dostosowanie do liczby pieniądza w obiegu"

    I owszem masz pełną rację, bo tak jest w systemach bez opisywanej regulacji. A takie właśnie istnieją obecnie. To o czym ja piszę, to jest prawidłowość na miarę wysokiej cywilizacji, a to co mamy, jest właśnie tego przeciwieństwem. Obecna cywilizacja ma kiepski system pieniężny. Właściwie to ten prymitywny system pieniężny, obsuwa naszą cywilizację w dół. Jedno warte drugiego.
    Ten cytat jest tylko zasadą, jaką opisują książki od systemu jaki funkcjonuje. System gdzie regulowana jest ilość całego zasobu pieniądza w obiegu, nie rodzi przyczyn, by następowały trendy do przesuwania cen z powodów niedopasowanej ilości pieniądza w obiegu.

    I dalej uważam, że cenę za towar w takim systemie i przykładzie jak opisałem, ustala producent, jeśli nie jest to cena konsultowana z klientem jak np przy usłudze. Tu opisywany był towar produkowany masowo i cenę ustala wytwórca i tak, aby osiągnąć planowany zysk w złożonym procesie bilansu produkcji.
  • @Mufinek Sposypkom 21:17:24
    Trendy do przesuwania cen wynikają z wielu różnorodnych przyczyn - tworzenia nowych towarów, tworzenia nowych metod produkcji, dostępność zasobów i kapitału dla produkcji czy też niespodziewane zdarzenia losowe.
    By system regulowania ilości całego zasobu pieniądza w obiegu mógł działać, to te wszystkie czynniki musiały by być wyeliminowane.
    Czyli cały świat musiałby być niezmienny i w pełni przewidywalny.
    Raczej wątpię, by można było takie trwanie nazywać "wysoką cywilizacją".
  • @programista 08:09:02
    No właśnie! Wiele jest przyczyn wywołujących wędrówkę cen. Jedną z nich jest niezregulowany rynek.
    Skoro technologia umożliwia obecnie go regulować, co starałem się wykazać, to dlaczego by nie wyeliminować jedną z przyczyn zakłócających ceny? Właśnie trzeba z tego korzystać, by udoskonalać system. Tak uważam i dlatego napisałem ten artykuł dla wiedzy innych.
    Regulacja równowagi tow.-pienięż. stabilizuje też trendy rozwojowe. W takiej sytuacji nie pojawią się gwałtowne kryzysy, które grożą od złych ludzi manipulującym w pieniądzu obiegowym, co staje się wiadome.
    Regulowany rynek, wspomaga realizowanie wytyczonych narodowych strategii rozwojowych. To bywa przydatne, bo wielkie potrzebne rzeczy, nie zbuduje się z przypadkowych zachowań grupowych i indywidualnych.
    Nie rozumiem Twojego zwątpienia w modernizację wokół stabilizowania równowagi. W każdym razie dzięki za wypowiedzi. Masz swoją wiedzę, a ja też swoją. Inni czytają i niech się uczą.
  • @Mufinek Sposypkom 09:41:06
    " bo wielkie potrzebne rzeczy, nie zbuduje się z przypadkowych zachowań grupowych i indywidualnych."

    Dla poznania co jest naprawdę tymi wielkimi i potrzebnymi rzeczami oraz w jaki sposób można je osiągnąć niezbędne są właśnie przypadkowe zachowania indywidualne. Dzięki nim do procesu odkrywania i zdobywania wiedzy są zaangażowane wszystkie te indywidualne mózgi a nie tylko wybrane mózgi przywódców wytyczających "narodowe strategie rozwojowe". To właśnie zwiększa zdobywaną przez ludzi wiedzę - niezbędną do sensownego działania.
  • @programista 10:13:01
    W tym co napisałeś, że przypadkowe działania indywidualne też się przyczyniają do zauważenia strategicznych celów, to masz rację. Tylko że pisząc o tym miałem na myśli indywidualnie podejmowane działania produkcyjne w małej skali.
    To żeby najpierw kapitał mógł wspomagać strategiczne cele, które są kosztowne, system pieniężny powinien to umożliwiać. O to tu chodziło. Drobni wytwórcy nie nadadzą sobie priorytetu strategicznego z myślą o narodzie. System pieniężny natomiast może się to tego przysłużyć we współpracy z rządem. Musi mieć do tego narzędzia. To przykładowo zagadnienia wykorzystania zasobów ziemi. Głównych życiodajnych branż przemysłowych, by mogły umożliwiać handel międzynarodowy. To sieć transportowa, obrona narodowa itp. Takie zadania muszą być zaplanowane. Gdy one już są wytyczone, to w ramach indywidualnych etapowych działań w takich branżach, dzieje się to o czym wspomniałeś. Ludzie wykazują się pomysłowością.
    Aby przeznaczać kapitał tam gdzie trzeba, wystarczy wybrać na początek odpowiednie firmy i zlecić im zadania. Równocześnie systemem pieniężnym je zastymulować. Dać im pewne priorytety na funkcjonowanie. Potem następuje rozwój i eskalacja. Cały plan lub projekt, może być wykonany już wcześniej. Kapitał na zamierzony cel sam się będzie natwarzał, gdy branża będzie się rozwijała.
  • @Mufinek Sposypkom 11:38:36
    Kto zatem byłby tak wszechwiedzący i nieomylny, by "nadawać priorytety strategiczne z myślą o narodzie", by określać jakie branże będą "życiodajnymi", jeżeli nie są do tego zdolni ludzie indywidualnie?
    Trzeba przecież pamiętać że z jednej strony każdy przywódca pozostaje nadal człowiekiem ze wszystkimi wadami i zaletami, a z drugiej strony podejmowanie decyzji grupowych jest tak długotrwałe i kosztowne że praktycznie bezużyteczne dla tak licznej grupy jaką jest naród.
  • @programista 12:49:35
    Ja wiem, kto może wyznaczać sensowne trendy rozwojowe. Takich ludzi nie brakuje, jedynie trzeba dopuścić ich do decydowania, lub korzystać z ich wiedzy. Na strategicznych planach zna się wielu ludzi. Mogę Ci wymienić np zdolnego gościa, który w tej branży działał i pisał o tym książki. Więc jak to się robi nie jest tajemnicą. Wystarczy tylko sięgać do napisanej wiedzy. Na ten temat jest jego książka.
    Włodzimierz Bojarski - Gospodarka i Państwo dla Społeczeństwa. Nie czytałem, bo nie jest na liście moich priorytetów, ale słuchałem wywiadu z Bojarskim i wypowiedzi na te tematy i nie tylko, miał bardzo mądre.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej