Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
28 postów 214 komentarzy

Projekty

Mufinek Sposypkom - Przedstawiciele banku Anglii zapytali Franklina, skąd się bierze wzrost dobrobytu kolonii. Franklin odrzekł: - To proste. W koloniach wydajemy własny pieniądz. "Kolonialny Skrypt". Wydajemy go w proporcji do potrzeb handlu i przemysłu...

Nowa Ekonomia - Tezauryzacja

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Blog stworzyłem dla popularyzacji wiedzy. Nowa ekonomia, powstała jako przeciwstawność ekonomii obecnej. Obecna zaistniała w XVII wieku, po odkryciu ilościowej teorii pieniądza przez John Locke i została wkrótce zawładnięta, przez grupę przestępczą.

 

Początki rozwoju nauki z ilościową teorią pieniądza, zbiegają się z czasem założenia banku Anglii. Grupa przestępcza bankierów wiedzę płynącą z ilościowej teorii pieniądza, nie rozpowszechniała, lecz wykorzystała na własne potrzeby. Zaś w oficjalnej nauce, nie podkreślała jej znaczenia i prezentowała ją w zniekształconej formie, z pominięciem zasady z oprocentowaniem pożyczanych pieniędzy. Prawdziwą zaś wiedzę skrzętnie zatajano. Obecnie grupie przestępczej nie udaje się nadal ukrywać tej wiedzy, bo ludzie poznali ją w internecie. Przekręt intelektualny został obnażony, ale nastąpiło to w małej skali. Grupa przestępcza jest mocno zabezpieczona przyjętym i respektowanym w świecie pod ich potrzeby prawem, oraz mocno zabezpieczona wynajmowaną siłą militarną i medialną propagandą.
Prowadząc ten blog, działam z pozycji wolnego propagatora, ale w Polsce jest zalążek ludzi, zajmujących się nową ekonomią. To fundacja, - Jesteśmy zmianą. Generalnie, nowa ekonomia powraca do niezakłamanych metod prezentacji zjawisk ekonomicznych, na styku produkcji, usług, handlu towarami i działania pieniądza. Zajmuje się wynajdywaniem poprawnych konstrukcji, by można było spożytkować tę naukę dla przyszłych potrzeb i lepszego działania systemów pieniężnych.

Tak się złożyło, że pojawił się u mnie wierny komentator programista, z którym trwają dyskusje, choć nie jest fascynatem nowej ekonomii, a może i jest? Nic nie jest przesądzone. Trudno ostatecznie wyczuć jak z nim, ale to nie jest istotne. Dla poprawności naukowej, ważne jest to, że programista ma wiedzę nie najgorszą w tych zagadnieniach i dyskusje są bogate. Nawet pozwalają mi wynajdywać niedociągnięcia, w serwowanych przeze mnie niektórych rozwiązaniach. Od wakacyjnego czasu w tamtym roku, obraz projektu SPONT uległ znacznej modernizacji. Oczywiście mój projekt: System Pieniądza Opartego Na Towarze, bo tak sobie go nazwałem, bazuje na zasadzie parytetu gospodarczego, jak określa się taką konstrukcję w nauce nowej ekonomii. W starej ekonomii, też to pojęcie było używane, ale takich konstrukcji nie wdrażano w praktyce. Niemniej jednak korzystano ze zjawisk ekonomicznych, które rządzą zależnością pieniądza odniesionego do wartości towaru rynkowego, bo na siłę zjawisk nie ma mocnych i tego nie da się nie uwzględniać w rzeczywistości.

Projekt SPONT, to nie jest jedyny wynalazek jaki prezentuję na blogu we wpisach. Ogólnie prezentuję tu wynalazek, z poprawną regulacją równowagi towarowo pieniężnej, w różnych rozwiązaniach, bez żadnych zwłok czasowych. Te wynalazki w nowej ekonomii, pozwalają uchronić się od zjawisk samoregulacji rynku, które stara ekonomia zna, a doprowadzają one do dużych zmian cenowych towarów i zakłóceń w działaniu rynku. Skutki tych zjawisk denerwują zwykłych ludzi, kiedy wzrastają bezpowrotnie dla nich ceny towarów i to utrudnia nabywanie drogich rzeczy, na które odkłada się z pracy zarobkowej. Te znane zjawiska samoregulacji rynku, bankierzy zarządzający pieniędzmi wykorzystują z pożytkiem dla gromadzenia własnego bogactwa, bo oni zamiast dążyć do stabilizacji cen i eleganckiego działania rynku, celowo starają się wywoływać zakłócenia w kontrolowanych zakresach, ku szkodzie ogółowi, a dla pożytku własnego. Dwa wieki oszukiwali ludzi z poza swojego kręgu w szkołach i na uczelniach ekonomicznych, serwując zakłamaną ekonomię, którą powinno się zakazać, publikować, jak main kampf Adolfa.

Na blogu przedstawiłem do tej pory w zarysach dwa główne moje wynalazki.

1. Nadążnie samoregulujący się system SPONT. To jest bardzo nowatorski system jaki jeszcze się nigdy nie zrodził w świecie, bo jest on systemem pieniądza jednorazowego. Przy produkcji towarów lub usług, następuje emisja pieniądza w miejscu powstawania towaru lub usługi, a przy sprzedaży towaru lub usługi, pieniądz jest anihilowany. On wtedy znika. System SPONT funkcjonuje jako złożony kompleks pojedynczych firm o rozproszonej własności, wykonujących obsługę kontrolno pomiarową rynku towarowo pieniężnego. Obejmuje firmy w system państwowy lub regionalny, czyniąc go autonomicznym. Wszystkie firmy posługują się oprogramowaniem od SPONT i samodzielnie emitują, pieniądze. Usuwanie pieniędzy zachodzi samoczynnie, podczas sprzedaży towarów na kasach. To system pieniądza elektronicznego. (edit 22.10.2016: Projekt SPONT, po dopracowaniu projektu PORN wyszczególnionego tu zaraz poniżej w pkt. 2, przestałem udoskonalać, choć wiem jak go poprawić. Nie robię tego tu na wpisach, bo szkoda mi czasu. PORN uważam za lepszy projekt, bo nie ma taryfikatora płac. Na nim się teraz skupiłem. PORN po dopracowaniu, też posiadł możliwość emisji pieniędzy w firmach, jak było to w SPONT. PORN pozwala swobodniej nadawać zarobek w firmach, przy zachowaniu jedynie reguł z zakresem na zarobek średni w  firmach i maksymanej dopuszczalnej rozpiętości zarobków we firmach. Nie musi więc istnieć w systemie PORN ustalanie wynagrodzeń taryfikatorami.
Proces projektowania SPONT pozostawiam na wpisach, by świadczył o tym, jak doszło do wynalezienia satysfakcjonującego mnie utrafionego projektu.
SPONT tu przedstawiony, by był znacznie lepszy, wymaga jeszcze dwóch korekt projektowych.
a) Zmiana zasady ustawiania zysku firmy, podczas nadawania ceny towaru, by był on funkcją składnika pracy w towarze, a nie funkcją włożonego kapitału na zakup środków obrotowych.
b) Usunięcie kont kredytowych w firmach i wprowadzenie konta płynności, do obsługi zakupów środków obrotowych, tak jak to jest zrobione w PORN.)


2. System pieniężny z klasycznym obiegowym pieniądzem, ale nadążnie regulowany oprogramowaniem komputerowym. Robione jest to z poziomu centralnego w makro skali, z wykorzystaniem pomiarów przepływu wartości towarów rynkowych i środków obrotowych. Kasy firmy podpięte są do systemu. Firmy na bieżąco posyłają dane o wystawianiu towarów na rynek. Wynalazek ten, korzysta z ilościowej teorii pieniądza. Pieniądz w obiegu oparty jest na parytetcie gospodarczym. Odzwierciedla dokładnie chwilowe zasoby towarowe systemu, przebywające na rynku. Nie tylko towary i usługi wystawione na sprzedaż, ale i towary będące w toku produkcji i zakupione środki obrotowe oczekujące na produkcję. Oznacza to, że towar rynkowy i towar w obiegu produkcyjnym, bilansowany jest z zasobami pieniądza obiegowego w makro skali, na każdą chwilę. Metoda jest doskonalsza o tyle w odniesieniu do zasady parytetu gospodarczego jaki się stosuje dotychczas, że ten projekt reguluje rynek bez zwłoki. Bez corocznych analiz i korekt, na podstawie wyników z całego bilansu PKB (Produktu Krajowego Brutto). Regulacja zachodzi od razu nadążnie, gdy program komputerowy wykryje przekroczenie dopuszczalnej tolerancji niezrównoważenia rynku. Oprogramowanie samoczynnie dokonuje emisji pieniędzy, lub anihiluje pieniądze. Miejsce emisji może być rozproszone, lub ukierunkowane. Anihilację z kolei, system wykonuje na kontach budżetu państwa. (edit 10.09.2016: Ostatecznie za miejsce anihilacji, przyjąłem konta buforowe firm.)


Chcąc dalej przybliżać według prymatu, istotne rzeczy z nowej ekonomii, których jeszcze nie omawiałem, to najciekawszymi byłyby zagadnienia:

1. tezauryzacji i tematu bogactwa w społeczeństwie.

2. wzajemnej koegzystencji różnych systemów.

3. związku pieniądza z pieniądzem towarowym i polityka stosowana dla niego.

4. konstrukcji podatku dla państwa i modelów własnościowych firm.


Dysproporcja tezauryzacji u ludzi i grupy przestępczej.

Piszę więc na początek o zbieraniu bogactwa. To jest oczywiście związane z prawem własności do rzeczy, cokolwiek tylko się pod tym kryje. Tezauryzowany pieniądz umożliwia nabywanie bogactwa. Własność do rzeczy, ma silne podstawy prawne. Prawo to jest uznawane i na tym opiera się nasza cywilizacja, ale nie w sposób ciągły i sprawiedliwy, lecz z perturbacjami niestety, bo powodem jest właśnie współczesny wadliwy system pieniężny i ci wspomnieni winowajcy, którzy robią ten cały szajs. Posiadamy rzeczy prywatne, społeczne i państwowe. Przynajmniej tak się naucza, choć prawda jest porażająca, że właściwie to wszystko nie jest już nasze lub społeczne, a my jesteśmy niewolnikami uwiązanymi w prywatnej korporacji POL, której podlegają podkorporacje z numerami pesel i nazwami zapisanymi tak, że brzmią jak nasze imiona i nazwiska. Nie mamy dokumentów poświadczających, że istniejemy żywi na planecie, ale ustanowiono nam fikcję, że po urodzeniu zagineliśmy, wypływając w daleki rejs morski i nie powróciliśmy do swoich majątkowych włości. Taki jest autentyczny matrix w którym żyjemy. Plastikowy dokument, który posiadamy, jest tylko dokumentem prywatnej firmy zaginionej(go) na morzu, podległej organizacyjnie prywatnej spółce handlowej o nazwie POL. To wszystko w papierach jest notowane w Waszyngtonie. Zalążku siedziby przyszłościowego światowego rządu. My jesteśmy wrabiani w ten spektakl, a reżyserzy spektaklu śmieją się, że widownia na to daje się nabierać. Bo tak właściwie i jest. Bez czelnie nas potraktowali, jak znakowane bydło. Idąc do każdego sądu lub urzędu, traktuje się nasze sprawy z pozycji załatwiania transakcji rozliczeniowej z prywatną podkorporacją. Urzędnik rozlicza firmę na podstawie przedstawionego plastikowego dokumentu firmy, który urzędnikowi korporacji okazuje niewolnik. Dla urzędu nieważne, kto załatwia sprawę. To tylko jakiś niewolnik na ich majątku, bo na czas niebytu zginionego na morzu właściciela, majątek prawnie przejmuje nadkorporacja, czyli firma korporacyjna POL. Sprawdzają tylko dokument podkorporacji, po osobie zaginionej w dalekim rejsie morskim. Statek z właścicielem nie powrócił do portu, więc po 7-iu latach od urodzenia, uznano go za zaginionego. Cała sztuka teatralna polega na tym, że nie wystawia się nam prawidłowych dokumentów osobowych po urodzeniu i na całe życie.
Jakby ta wiedza była tak rozpowszechniona, jak wiedza o wadliwej ekonomii, to Narodowi Polscy Idioci co wybrali Pis, w którym są zamontowane systemowe kukiełki agentów bankierskich, będący wrobieni w durną zabawę, powinni pojechać do Warszawy zrobić manifestację przed pałacem prezydenta i zapalić olbrzymie ognisko, na którym spalono by zbiorowo w proteście nieswoje dokumenty osobiste. Narodowi Polscy Idioci mogliby zakończyć bankierski teatr, bo jawnie widać do czego on zmierza. Bo to właśnie system ekonomiczny z wszczepioną bańką zadłużania, zainspirował bankierów do pomysłu ze zniewoleniem ludzi, gdy groziła im plajta w wielkim kryzysie międzywojennym. Każdy obywatel Stanów, został przez rząd sprzedany bankierom w niewolę jak towar. Rząd amerykański z ich agentami, który pożyczał się u bankierów pieniędzy, był pierwszym plajterem. W następnych latach, na cyrk w zaprzedawanie narodów, bankowcy przygotowywali infrastrukturę w kolejnnych państwach. Z Niemcami mieli najłatwiej, bo mieli zainstalowaną tam własną armię. Podstępnie wdrażano to, będąc w związkach gospodarczych z państwami i mając agentów we władzach. Dlatego na dokumentach osobistych, nie są zapisane wasze imiona i nazwiska, bo zapis jest sfałszowany. Użyte są niewłaściwe litery. Celowo tak, aby było zgodnie z prawem, że nazwa korporacji, musi być zapisana dużymi literami, bo takie są zapisy ustawowe. Kto nie daje wiary, że sfałszowano mu nazwisko, niech zajrzy do słownika pisowni. Słownik też stanowi prawo o pisowni polskiej, tak samo ważne jak uchwalone prawo o pisowni nazw korporacji, wyłącznie tylko z dużych liter. Słownik tłumaczy, że imiona i nazwiska osób żywych, czy zaginionych (nieważne jakich), piszemy z dużej litery, a następne litery są małe. Zawsze tak było i to się nie zmieniło w słowniku.
Ale może i niedoczekanie tych przestępców, którzy taki niewolniczy matrix na nas ukręcają, a diabelski plan z ogłupieniem wszystkich ludzi na świecie, może się twórcom teatru fantazji na realu nie udać.

Trochę przypomnień, by zrozumieć tezauryzację.

A więc wracając do posiadanych rzeczy stanowiących o naszym bogactwie, istnieje również własność zasobów firm, które należą do ludzi(właścicieli firm) i są ich własnością. Towary będące na rynku towarowym, też są czyjąś własnością. Najczęściej są własnością firmy, która to sprzedaje.
Używam sformułowania najczęściej, bo tak się dzieje w systemie pieniądza obiegowego. To co odkryłem w systemie pieniądza jednorazowego, prawo do własności sprzedawanych rzeczy, jest trochę inne. Wynika to z logiki działania systemu pieniądza jednorazowego, nad czym się zastanawiałem. Firma nie musi zabiegać o duże kapitały przy produkcji w SPONT. Towar sprzedawany nie jest tam własnością firmy, ale własnością ogółu ludzi w systemie. Firma ma jedynie wykonywać czynności depozytowe, na czas wystawienia towaru na rynek, a w przypadku braku nabywcy przeceniać towar i ponosić wtedy straty.
 
Ogólnie w trakcie zakupu towaru, przy obiegowym pieniądzu w systemie, następuje zmiana właściciela. Pieniądz fiducjarny, też zmienia właściciela, ale jest bezwartościowym materialnie zapisem. Sprawy wydają się przejrzyste, przy płaceniu pieniądzem towarowym. Przy pieniądzu elektronicznym, a ogólnie fiducjarnym, pojęcia zaczynają się komplikować i wikłać. Dlatego jest tak, bo zapis cyfr na koncie nie posiada wartości materialnej. Wartość na koncie jest znikomą pracą palców na klawiaturze i drobnej energii elektrycznej.
Ciekawa rzecz stała by się wtedy, gdyby stanęły fabryki i pieniędzmi które mamy w obiegu, wykupywało się wszystko co jest na rynku. W końcowej fazie, gdyby towarów było już niewiele, a wstępnie zrównoważone pieniądze elektroniczne nadal krążyły na kontach, to zaistniałaby inflacja na tę resztkę towarów sprzedawanych po wysokich cenach, bo tak zachowuje się rynek, z klasycznie wstawioną stałą ilością pieniędzy w obiegu. Zachodzi proces samoregulacji zachowań zbiorowych. Gdyby zawczasu narzędzie systemowe usuwało każdemu po równo z zasobów na kontach, mierząc zasoby towarowe na bieżąco, wykupiono by wszystko z rynku i nie byłoby pod koniec panicznej wyprzedaży resztek towarów po zwiększonych cenach. Pieniądz fiducjarny musi podlegać regulacji, bo takie są zasady ekonomii. Dawno temu byli ludzie, którzy to odkryli, jak np Benjamin Franklin, ale takich ludzi, przestępcza grupa nie dopuszczała do stanowienia o zasadach ekonomii. Z ich pomysłami walczyła na śmierć i życie. Poprawna ekonomia finansowa, musi śledzić zachowania na rynku towarowym, a nie śledzić zachowania ludzi na zapotrzebowanie do pieniądza. Przez taką konstrukcję, systemy starej ekonomii, mają zwiększoną zwłokę regulacyjną i wadę. Tą wadą jest konieczność wszczepienia planowej inflacji do systemu i psucie wartości pieniądza. Tylko dzięki takiej dziwnej konstrukcji, udaje się dokonywać regulacji systemu, przez nadawanie wielkości stopy procentowej, przy zapotrzebowaniach na emisję pieniędzy, metodą podnęcania do wzięcia kredytu. Ale to marna emisja, bez szans na ożywienie gospodarki. Globalny pieniądz utrzymywany jest w zaniżonych zasobach, a emisja, obarczona oprocentowaniem. Na wartość oprocentowania, ludzie oddają dodatkowy wysiłek pracy, albo materialne zasoby w naturze, gdy stają się już niezdolni do dalszego wysiłku. Taka to konstrukcja z samoemisją pieniędzy. Bankierzy stworzyli sobie automat regulacyjny z ludzi. Nie muszą się wysilać intelektualnie, w celu regulacji rynku. Skupiają się tylko na obserwacji jednego parametru. Wielkości inflacji. Pilnują by utrzymywała się na zaplanowanym poziomie w odniesieniu do wkonstruowanej w system. Sterowanie poziomu inflacji, dokonują przez zmianę zapotrzebowania na pieniądz. Przesuwają tylko "ręcznie"(zarządzeniami) w zadajniku regulatora, wielkość stopy procentowej depozytów. Wszystko po to, by nie nastąpił run na bank, ani niekontrolowana inflacja. To cała ich dyżurna robota, by działała maszynka do okradania z zasobów materialnych państw i ludzi w nich, za pomocą prywatnych firm, mających pieczę nad państwami. Grabieżcze firmy w państwach, są ewidencjonowane wraz z podfirmami o nr pesel niewolników. Papierologia i rejestracja wszystkiego odbywa się w Waszyngtonie.


W rynku towarowo pieniężnym, przyjęło się stosować zasadę, że nie uwzględnia on wartości rzeczy istniejących w systemie i nie przeznaczonych na sprzedaż. Wszelkie wartości rzeczy prywatnych, wartości rzeczywiste rzeczy w firmach (środki trwałe), nie mają jasno określonego odniesienia do pieniądza obiegowego. Pieniądz obiegowy zrównuje się z towarem rynkowym wystawionym na sprzedaż, no i powinno się go zrównywać jeszcze z towarem będącym w przetwarzaniu produkcyjnym i w magazynach ze środkami obrotowymi, przeznaczonymi do produkcji w firmach. Pieniądz obiegowy, powinno się też bilansować z miesięcznymi potrzebami budżetów domowych u ludzi. To wynika ze zwyczaju okresowych wypłat za pracę. Stara ekonomia o takich rzeczach nie naucza.
Na jednym z forum ekonomicznym, znalazłem wpis o analizie bilansu w firmie. Oto fragment z wpisu. Jak najbardziej z zaawansowanej nauki starej ekonomii.

2. Analiza pozioma bilansu.

Analiza pozioma bilansu polega na ocenie struktury majątkowo-kapitałowej, tzn. analizujemy relacje pomiędzy poszczególnymi składnikami majątku firmy a finansującymi je kapitałami. Standardowo sprawdza się dwie zasady:
„złotą regułę bilansową” – kapitał własny firmy powinien wystarczyć do sfinansowania całości jej majątku trwałego;
„srebrną regułę bilansową” – kapitał stały firmy powinien wystarczyć do sfinansowania całości jej majątku trwałego i przynajmniej 1/3 majątku obrotowego.

3. Kapitał stały firmy.

Przy prawidłowo prowadzonej polityce finansowej w przedsiębiorstwie, kwota kapitałów stałych powinna przekraczać wartość – uwidocznionego w aktywach bilansu – majątku trwałego o bardzo niskim stopniu płynności finansowej, zapewniając także pewne pokrycie tymi kapitałami środków obrotowych. W przeciwnym wypadku przedsiębiorstwo może bardzo łatwo stanąć w obliczu niemożności bieżącego regulowania zobowiązań płatniczych.


Widzimy na podstawie tych dwóch fragmentów, że cudów nie ma i żeby rynek funkcjonował, niezbędna ilość pieniędzy musi być i zapełniać konta w firmach, aby stać było je na naprawy, wymiany środków trwałych i produkcję bez zakłóceń w dostawach towarowych. Przypomnę, że w projekcie SPONT, firmy gromadziły i utrzymywały ten ważny składnik kapitału na koncie właścicielskim i zasilał się on z odpisów amortyzacyjnych. Więc działa to tak, że środki trwałe dla firm czekają do nabycia na rynku sprzedaży, lub rynku usług, zaś pieniądze są gromadzone (tezauryzowane) w firmach. Gospodarstwa domowe powinny też prowadzić również podobną politykę z tezauryzacją, by gromadzić pieniądze na budowę lub zakup kolejnego domu, samochodu, garażu, albo na remont tych rzeczy. Równowartość tych pieniędzy, też musi mieć odpowiednik materialny oczekujący na rynku towarowym pod zakup. Zapytam się czytających:

Macie w swoim bilansie domowym stezauryzowany taki składnik? Np 500000 zł? Gdyby firma takiego składnika nie miała, to leży rozłożona i udziałowcy zwijają interes i odzyskują co się jeszcze da, albo zabierają się do ratowania sytuacji z działaniem firmy. A gdy człowiek w budżecie domowym tego składnika nie ma, to też leży, tylko że ma wieczny stan wegetacji z podciętymi skrzydłami.

Czy rozumiecie teraz starą ekonomię i jakimi niewolnikami staliście się, za sprawą grupy przestępczej?

Rozumiecie, jak niskie są wasze dochody, bo nie stać was, na odtworzenie majątku używanego do egzystencji codziennej?

Rozumiecie, że nie macie warunków na zapewnienie z tego powodu chociaż startu w życie dla swoich dzieci?

Czy rozumiecie teraz, jak w spowolniony sposób działa gospodarka, że procesy produkcji rynkowych w żałosnej konstrukcji z emisją pieniędzy, zachodzą dzięki klientom systemu, zmuszonych do brania kredytów, a nie dzięki właścicielom systemu, mających dokonywać emisji pieniędzy w obieg, bo to jest ich psi obowiązek?

Rozumiecie, że systemy są ubogie majętnie, bo nie mają wybudowanych dyspozycyjnych mieszkań na rynku towarowym, czekających na młode pokolenia, by od razu mogli zakupić je gotówką, którą mają z budżetu domowego swoich rodziców, bo tam powinien być taki składnik kapitałowy, podobnie jak w przedsiębiorstwie, by nie plajtnęło?

Czy rozumiecie, że gospodarkę spowalnia wymieniona na wstępie grupa przestępcza? Klan rodzinny żydowskich bankierów siedzący na spotkaniach w swoich lożach?
Za te należne wam pieniądze do odtwarzania majątku trwałego, dupska usadowione w lożach, wybudowane mają na dzisiaj nowoczesne podziemne schrony do życia wiecznego. Tam dokona im transhumacji ich cudowny bóg. Ich towarzysz od nasiadówek przy kawie, spijający modlitwy od nich.

Mają pod nadzorem masę zasobów materialnych, składowanych w hurtowniach swoich korporacji. Dysponują swobodnie nimi, oraz mocą przetwórczą, na każdą chwilę, w bardzo wielu miejscach na świecie.

Tezauryzacja w nowej ekonomii.

Wracając do tematu tezauryzacji, trzeba wiedzieć, że nie wszystkie towary kupuje się z "półek" w sklepie, ale się zamawia w usłudze, a usługa wymaga przedpłat do firmy. Domki mieszkalne nie buduje się tak, aby czekały dobrych kilka lat na klienta, choć bankierzy i takie dla siebie nawet budują, co zrobili na dużą skalę w Hiszpanii i stać ich było na koszty utrzymywania pustych domków w sprawności. Produkować natomiast trzeba półfabrykaty, na wyroby tego typu produktów rynkowych i wsadzać to na magazyny przechowywania. Zaś żeby firmy mogły sprzedawać i produkować następne sztuki na przechowanie, należy to od nich kupować na własność. Zaś na magazynie przechowywania kupujący powinien pobierać własnościowy dowód depozytowy po zakupie. Tak powinno wyglądać tezauryzowanie pieniędzy elektronicznych. Nie na kontach nie na lokatach procentowych, bo lokaty pieniężne w systemach nowej ekonomii nie istnieją. Funkcjonuje jedynie pożyczanie bezpośrednie między dającym i potrzebującym na ugodniony termin i oprocentowanie. Gdy nagromadzone pieniądze w postaci towaru złożonego w depozyt, okażą się już potrzebne, to z dowodem depozytowym idzie się do firmy magazynowej, a ona przejmuje spowrotem deponowany towar na swoją własność. Ten towar zmienia wtedy kwalifikację, jako towar do nabycia. Może go kupić inny tezauryzator, lub ktoś chcący go wykorzystać w produkcji. Na tego typu funkcjonowanie, nadają się towary surowcowe i powszechne znormalizowane półfabrykaty budowlano przemysłowe. Wszystko to co da się wytwarzać, ma dużą trwałość i tanio da się przechowywać. Taki towar może służyć na systemowe potrzeby w przyszłości lub na przyszłe potrzeby eksportowe.

W nowej ekonomii, ludzie muszą wiedzieć i zrozumieć, że pieniądz leżąc na koncie nie może się mnożyć i płodzić, bo to nie ma podstaw naukowych w ilościowej teorii pieniądza. On tam może jedynie ubywać, bo trzeba płacić firmie prowadzącej system pieniężny. Naukę o bankach i starej ekonomii, nowa ekonomia odsyła na śmietnik historii.

Giełdy akcji i papierów wartościowych w sytuacji jak obecnie, gdzie trwa zabawa hazardowa za pomocą komputerów, to miejsce przestępstw kryminalnych. Takie coś nie istnieje w nowej ekonomii. Przynajmniej tej, którą ja tutaj wykładam. W nowej ekonomii, ma działać pokrótce opisana powyżej giełda towarowa w postaci firmy magazynowej. Dla każdego! Zarówno pana Kowalskiego, pani Nowak, oraz każdej firmy, która woli ekonomiczniej utrzymywać duży gromadzony kapitał własny, wykupując jakiś surowiec, półprodukty, paliwa itp, gdyż duże masy bogactwa pieniężnego, utrzymywane na koncie, będą topniały większym strumieniem, niż depozytowe przechowywanie towarów szczególnych.

Pożyczanie pieniędzy w nowej ekonomii dla ludzi purtających, i wiecznie wysranych z pieniędzy, którzy nie mają nawyku oszczędzania, może być dokonywane na zasadach pożyczki. Bank w klasycznym rozumieniu do czegoś takiego jest zbędny. Osoba wysrana z pieniędzy, której nie starcza do pierwszego, loguje się na internetową stronę i wyszukuje oferty pożyczkowe. Wpisuje swoje dane, załatwia umowę komputerem i po chwili ma pieniądze na swoim koncie. Przy najbliższej wypłacie, lub terminie na jaki zawarła sobie pożyczkę, pieniądze same przeskoczą z jej konta na konto pożyczkodawcy. Jak najbardziej z procentem, na jaki sobie wysraniec ustalił z pożyczkodawcą. Pożyczkodawcą może stać się każdy, jak tylko zaoferuje określone zasoby swojego konta, na internetowym portalu pożyczkowym. Dla niektórych, może to być forma zmniejszania strat posiadania pieniędzy na koncie, jak znajdą się ludzie bez nawyku oszczędzania. W bogatym mądrym społeczeństwie, gromadzenie bogactwa przez nabywanie surowców i deklarowania go w depozyt, powinno być powszechnie stosowane.

Gdyby działała nowa ekonomia, to grupa przestępcza o której wspomniałem na wstępie, nie miałaby pożywki na bytowanie i kapitału, na swoje bunkry ratunkowej ucieczki. Inspirowane i serwowane przez nich regularne wojny, przestałyby w zasadzie istnieć. Nowa ekonomia przyczyniająca się do masowego i wydajnego produkowania rzeczy na rynek, doprowadziłaby do takiego bogactwa w zasobach materialnych, że zaistniałby precedens niespotykany w historii świata, bo z obfitości posiadania i dobrodziejstwa rzeczy przy współczesnej technologii, można by było zmniejszyć pośpiech życia, wytwarzania nadmiaru rzeczy i żyć jak w raju. Wtedy korzystać by można było ze skróconych czasów pracy, albo z systemów pracy co drugi dzień, lub co drugi tydzień.

Mufinek Sposypkom

KOMENTARZE

  • Nie bezpośrednio, ale...
    Kojarzą mi się takie pomysły (książkowe):
    - "przyzwalająca wspólnota otwarta" - H.Harrisona w jednej z części "Stalowego Szczura",
    - "Limes Inferior" naszego(!) wielkiego Janusza Zajdla.
    A z ciekawych, zaimplementowanych pomysłów:
    - Bitcoin, też wywraca ekonomię na nice, bo docelowa SUMA waluty ma być stała.
  • @laurentp 08:10:52 Cechy wspólne
    Bitcoin jest gorszym systemem, bo reguluje równowagę pieniężno towarową poprzez zmiany cen towarów. Zdany jest jedynie na zjawisko regulacji tłumnej, która z istoty działania podobna jest do regulatora dwupołożeniowego, w układzie mającym dużą stałą czasową(reagowanie z dużą bezwładnością). Układ regulacyjny łatwo wpada w oscylacje rezonansowe.
    Konstrukcja jego ze stałą ilością pieniądza obiegowego, jest kiepska. Ona nie zapewnia stałości cen. Stałość cen jest ważna i potrzebna, by ludzie się nie wnerwiali, że nie mogą sobie na nic uskładać, bo ceny na składane towary stale im umykają wzwyż. Również wnerwiają się wtedy, jak innym uda się coś nabyć, gdy zmienią się ceny w dół, podczas gdy im przyszło kupić to wcześniej.
    Bitcoin ma tylko zaletę tajności handlu, gdy na ludzi czają się grabieżcze urzędy podatkowe, nasłane przez bankierskie firmy okupacyjne. Ma jeszcze zaletę, że w pilnowanym nakazie monopolu na jedynie słuszny pieniądz, pojawia się furtka ratunkowa, bo Bitcoin stanowi drugi uzupełniający system, który może wspomóc niewydolność obsługową monopolowego systemu o niedopełnionych zasobach obiegowego pieniądza.

    Wspólną cechą jest tylko elektroniczność pieniądza.
    To że jest on drugim pieniądzem działającym, nie ma podobieństwa do projektów w nowej ekonomii, bo Bitcoin nie jest autonomicznym systemem zamkniętym. Ma cechy systemu atakującego inny system, wprowadzając w nim zakłócenie. Bitcion nie posiada swoich towarów rynkowych i nie izoluje się od systemów innych.



    Pieniądz w Limes Inferior ma z moimi projektami to wspólne, że jest pieniądzem elektronicznym i że w powieści Zajdla, też mamy do czynienia z współpracą różnych systemów pieniężnych w jednym państwie i niezależnymi od siebie, wewnętrznymi rynkami towarowymi. I tylko takie jest podobieństwo.

    "przyzwalająca wspólnota otwarta" - Tej książki nie znam. Możesz dopisać co zauważyłeś wspólnego?
  • @Autor
    "Macie w swoim bilansie domowym stezauryzowany taki składnik? Np
    "Towar sprzedawany nie jest tam własnością firmy, ale własnością ogółu ludzi w systemie. Firma ma jedynie wykonywać czynności depozytowe, na czas wystawienia towaru na rynek, a w przypadku braku nabywcy przeceniać towar i ponosić wtedy straty."

    Jeżeli firma wykonuje tylko czynności depozytowe, to nie prowadzi sprzedaży. A jak nie sprzedaje to nie może przeceniać deponowanego towaru.
    W takim przypadku straty wynikajace z przeceny przechowywanego towaru ponosi wyłącznie właściciel, czyli "ogół ludzi w systemie". Powstaje wtedy taki wariant "uspołeczniania strat".

    500000 zł? Gdyby firma takiego składnika nie miała, to leży rozłożona i udziałowcy zwijają interes i odzyskują co się jeszcze da, albo zabierają się do ratowania sytuacji z działaniem firmy."

    Czy szanowny Autor zdaje sobie sprawę czym jest kapitał własny i kapitał stały dla przedsiębiorstwa? Nie jest to bowiem gotówka "stezauryzowana" w przedsiębiorstwie ale gotówka która została wydana przez firmę na prowadzenie jej działalności. Gotówka ta mogła być pozyskana podczas zakładania przedsiębiorstwa od jego właścicieli albo pozyskana poprzez długoterminowe pożyczki.
    Dla każdego z ludzi takim kapitałem włąsnym jest po prostu jego własne życie.
  • @programista 17:37:32
    W pieniądzu jednorazowym, od momentu wystawienia na rynek, do momentu sprzedaży, towary rynkowe są własnością firmy tylko w części. Takiej części, ile poszło na to z jej kapitału. Reszta towaru jest własnością społeczną.
    Firmę można obciążać stratami, gdy przecenia towar, albo gdy uda jej się zrobić produkcję niepotrzebną nikomu, bo za przyznane prawo do produkcji i do emisji pieniędzy i pobiera zarobek, w postaci emitowanego dla siebie zysku.


    Niezrozumienie rzeczy, wynika ze starych pojęć w systemie, o wiecznym niedoborze pieniędzy u wszystkich, z wyjątkiem bankierów, bo system jest skąpy z założenia skąpstwa właścicieli systemu, bo są specjalistami od skutecznego okradania żywych produkujących istot. Dlatego powstaje temat kapitału własnego, jako dodatku do głównego kapitału, bo ten składnik powinni dostarczyć bankierzy, bo to wynika z ilościowej teorii pieniądza. Nieodzowna ilość pieniądza musi obsługiwać ciągłość wytwarzania, dla okresowych dostaw środków obrotowych i okresowo udzielanych wypłat pracownikom.

    W skrócie jak jest:
    kapitał stały to suma dwóch składników,
    1. Środki trwałe właścicieli lub udziałowców w naturze, albo pieniądze na zakup środków trwałych.
    2. Środki obrotowe właścicieli lub udziałowców w naturze, albo pieniądze na zakup środków obrotowych na start.
    kapitał własny to pieniądze, właścicieli lub udziałowców, by firma nie dostawała czkawki i miała płynność w działaniu.

    Wszystkie pieniądze są firmowe i firma powinna je mieć na koncie. Tak funkcjonuje nowa ekonomia. Takich pieniędzy się nie pożycza, ale trzeba je najpierw zarobić, aby zacząć stwarzać firmę. Jak marzenia o firmie przerastają możliwości, to stwarza się spółkę z większej ilości właścicieli, który też mają pozarabiane.

    Przy czym zaznaczam, że to co ma zapewnić ciągłość działania na minimalnym nieodzownym poziomie, ten dodatkowy kapitał własny, system ma po prostu za darmo dla firmy wyemitować, a przy zwijaniu firmy powinien go od firmy anihilować.
  • @Mufinek Sposypkom 21:00:55
    Nie rozumiem ostatniego akapitu.
    Co to znaczy na niezbędnym minimalnym poziomie? Kto ten poziom wyznacza?
    Jeżeli np. mam sklep obuwniczy, to mogę mieć 20 fasonów a mogę mieć 5.
    Mogę z każdego mieć pełną rozmiarówkę na wszelki wypadek po 3 pary z każdego rozmiaru a mogę mieć tylko najbardziej chodliwe.

    Czyli mogę uważać, że dla funkcjonowania sklepu jest mi niezbędne 20 tys pln albo 200tys pln.
    I to, na co się zdecyduję zależy od ceny rynkowej oszczędności, a ta od tego ile osób jest chętnych na kupienie tych oszczędności po danej cenie oraz od tego ile osób jest skłonnych zrezygnować z bieżącej konsumpcji na rzecz przyszłej spodziewając się, że będzie ona większa o procent na który te oszczędności pożyczyli - czyli o ich cenę.

    Proponuje Pan system w którym ta rynkowa cena jest zastępowana czyjąś decyzją o tym ile wyemitować za darmo. Taki system może się wydawać sensowny, ale nie ma w nim podstawowego narzędzia umożliwiającego dostosowanie ilości inwestycji na poszczególnych etapach produkcji do podaży oszczędności - czyli chęci ludzi do produkowania więcej niż obecnie konsumują.
    Ten sam problem mamy w obecnym systemie w którym o podaży kredytu decydują banki i Bank Centralny. Jak wytworzą więcej kredytu, to ludzie będą musieli dostarczyć towary (wymuszone oszczędności). Nazywa Pan to słusznie złodziejstwem.
    Ale problem kradzieży to jedno a problem braku dostosowania inwestycji na poszczególnych etapach produkcji to drugie.
    I tego drugiego Pan nie likwiduje. A to jest równie ważny problem
  • @imran 12:21:05
    Jeśli chodzi o pieniądze dla firmy, które mają stanowić dla niej nieodzowny bezpieczny poziom płynności, zapewnić go musi emisja od systemu i musi być ukierunkowana do konkretnej firmy.
    Firma potem w ramach swojej kreatywności i strategii, może sobie powiększać zasoby bezpiecznego kapitału według własnej woli, jeśli z większym bezpiecznym zapasem lepiej jej będzie funkcjonować. Może przeznaczać zysk w dowolny sposób na swoje cele.
    Nieodzowny poziom kapitału dla płynności, najłatwiej określić dla firmy empirycznie. Tzn praktycznie na podstawie tego jak jest dla konkretnego przypadku. To tematy związane z cyklicznością dostaw środków obrotowych i wielkością transz środków produkcji. Na początek można to ustalić raz, a potem gdy sytuacja się zmienia to można to korygować. Po prostu firma podaje tę wiadomość do systemu, a on dokłada ukierunkowaną emisję jednorazowo. Po prostu emituje pieniądze na jej konto jednorazowo za friko. Gdy zmienią się uwarunkowania robi to ponownie. Takie kwestie mogą być np. raz za czas analizowane. Gdy zmienią się znacznie to po prostu przysługuje emisja dla firmy.
    Takie korekty powinny być opracowane przez firmę na podstawie wstecznej nieodległej historii faktycznej. Do tej grupy kapitałów należy też cykliczność wypłat zarobków. To ma być też uwzględniane, bo wynika z teorii ilościowej pieniądza.
    To co tworzę i piszę, to wynika z logiki. Za aksjomat w moich projektach uważam ilościową teorię pieniądza. Posługuję się nią w innej formie prezentacji. Według zasady o chwilowej równowadze towarowo-pieniężnej, a nie rozpatrywanej w określonym odstępie czasowym. W tej prezentacji pozbywamy się parametru, niewygodnego do określenia, który nazywamy; ilością transakcji jednostki pieniądza w analizowanym czasie. Nazywa się to popularnie prędkością obiegu pieniądza. Bardzo mylne i niefortunne nazewnictwo.

    Chęć ludzi do produkowania więcej, to bardzo istota rzecz na którą Pan zwrócił uwagę. To zagadnienie mam zawsze na uwadze, gdy zajmuję się różnymi konstrukcjami.

    Otóż jest tak, że gdy będą kupujący, to będą produkowane dalsze ilości produktów. Ten artykuł powinien już otwierać umysł, że w tezauryzacji poprzez surowce, stwarza się bogactwo kapitałowe u wszystkich. System z parytetem gospodarczym i zrównoważony według ilościowej teorii pieniądza, nie posiada w obiegu pieniędzy pustych bezwartościowych. Każda jednostka pieniądza, ma swój odpowiednik na rynku w towarze, z wyjątkiem tych towarów, które są tezauryzowane na magazynie.
    Gdy idzie się po oszczędzane pieniądze, ulokowane jako depozyt towarowy. Firma magazynowa wypłaca pieniądze ze swoich zasobów na koncie własnym. Ona nie traci kapitału, bo kupuje towar. (przejmuje depozyt na własność od klienta na siebie)
  • @Mufinek Sposypkom 09:18:11
    Problem z ilościową teorią pieniądza jest taki, że jest ona niby oczywistością, bo ogólnie to jest prawda, ale nie uwzględnia ona zmian struktury cen w wyniku zmian ilości pieniądza. I nie ma znaczenia czy te zmiany ilości pieniądza powodują czy nie powodują zmianę czegoś, co określimy ogólnym poziomem cen.

    Co mam na myśli pisząc o strukturze cen; jeżeli np. dodatkowo wyemitowane pieniądze dotrą do przedsiębiorców, to mogą oni rozpoczynać różnego rodzaju inwestycje o różnej zyskowności na jednostkę zainwestowanego kapitału.
    Jest jasne, że będą się starali inwestować tam, gdzie ten zysk jest największy.
    A gdzie zysk jest największy? Pomijając oczywiste kwestie związane ze strukturą popytu, gustów ludzi... itp., to co nas w omawianym aspekcie bardziej interesuje to czasowe oddalenie danego przedsięwzięcia od końcowego produktu (dobra konsumpcyjnego).
    Chodzi o to, że każdą rzecz można wytworzyć w dłuższych albo krótszych procesach produkcji.
    Krótki proces to np. otworzenie szwalni gdzie jedna osoba szyje od A do Z garnitur, potem go prasuje pakuje i odwozi do pobliskiego sklepiku.
    Długi proces to zamiast miliona takich szwalni otworzenie jednego zakładu produkującego miliony szablonów dla wykrojów, innego produkującego maszyny automatyczne do krojenia, następnego zszywającego poszczególne elementy, kolejnego prasującego i pakującego, sieci hurtowni, dostawców, firm przewozowych itd...

    Gdyby sobie wyobrazić, że ten milion właścicieli szwalni ma do wyboru; albo zainwestować swój niewielki kapitał w taką szwalnie i na następny dzień zainkasować pieniądze ze sklepu albo wejść w spółkę tworzącą zakład produkcji automatów do takiej wielkiej krojowni gdzie będą mogli się spodziewać pierwszych zysków po roku, to czy ktoś by zainwestował w ten drugi sposób, w długi proces?

    Tylko wtedy gdyby się spodziewał większych zysków prawda? Inaczej woli mieć zysk od razu.

    Dlatego takie długie procesu muszą być z natury rzeczy bardziej zyskowne w porównaniu z krótkimi bo inaczej nie byłyby tworzone.

    Więc jeżeli się z tym zgadzamy, to jest chyba oczywiste, że wracając do tej dodatkowej emisji, przedsiębiorcy zaczną ten kapitał inwestować długie procesy, bo tam jest większy zysk.
    Większy zysk, ale też kapitał jest zablokowany na dłużej.

    Kolejna ważna kwestia. długi proces potrzebuje znacznie więcej kapitału niż suma krótkich procesów.

    W skrajnym przypadku milion ludzi może nie mając żadnych oszczędności rozpocząć szycie igłą i nitką i uszyć milion garniturów tygodniowo.
    W długim procesie ten sam milion może być uszyty przy setki razy mniejszych nakładach pracy ale potrzebuje ogromu oszczędności aby najpierw stworzyć wszystkie dobra kapitałowe; maszyny, budynki, kapitał obrotowy na każdym z etapów...

    A więc aby wydłużać procesy produkcji musi być dostępna większa ilość oszczędności, a więc ludzie muszą chcieć ograniczać konsumpcję poniżej tego co wytwarzają.

    Cały problem polega na tym, że jeżeli tych oszczędności nie będzie, a przedsiębiorcy mając darmową możliwość pozyskania pieniędzy na rozpoczynanie produkcji będą ją rozpoczynać na dalszych a więc bardziej zyskownych etapach, to te etapy będą przeinwestowane w stosunku do etapów bliższych dobrom konsumpcyjnym.

    Pan widzi to w ten sposób, że przedsiębiorca dostaje darmowy kapitał i decyduje gdzie go zainwestować, a potem jeżeli ma zyski to inwestuje dalej a jak nie ma to inwestycję ogranicza.

    Ale problem jest taki, że parcie wszystkich inwestujących na dalsze etapy powoduje boom a więc wyższe ceny na tych etapach i wyższe zyski.
    Ten boom odbiera środki produkcji z etapów bliższych co powoduje jeszcze większe niedostosowanie. Brak koordynacji międzyetapowej.
    Ten boom musi się skończyć na którymś kolejnym bliższym etapie ponieważ nie ma fizycznie takich ilości kapitału (oszczędności) które pozwoliłyby rozwinąć inwestycje na bliższych etapach w odpowiednich proporcjach do tych rozpoczętych na etapach dalszych.

    Obrazowo; zwiększenie o miliard pln inwestycji na wyższych etapach wymaga może 20, 30 albo 50 miliardów na bliższych etapach. A jeżeli tyle realnych oszczędności nie ma, to samo wydrukowanie tych 50mld nie ma znaczenia bo spowoduje tylko wzrost cen.
    Więc bezinflacyjnie tego się wydrukować nie da.

    I wtedy boom przeradza się w kryzys. Te inwestycje upadają bo nie mogą dawać zysków jeżeli inwestycje komplementarne na bliższych etapach nie są dokończone.

    Podsumowując; pana propozycja nie zawiera rozwiązania problemu braku możliwości skoordynowania tego procesu inwestycyjnego, dostosowania inwestycji na poszczególnych etapach w prawidłowych proporcjach dostosowanych do ogólnej możliwości pozyskiwania realnych oszczędności od ludzi.
    Nie mając podstawowego narzędzia w postaci rynkowych cen tych oszczędności (emitując niby oszczędności ale przecież nie zwiększając tym samym ilości "zaoszczędzonych" dóbr konsumpcyjnych zakłóca się te ceny, a dostarczając za darmo w ogóle eliminuje).

    Obecnie też takiego narzędzia nie ma bo o cenach decydują banki emitujące pieniądz i kredyty. Dlatego mamy ciągle do czynienia z boomami a potem kryzysami.

    Oparcie się wyłącznie na teorii ilościowej jest błędem. Pomimo, że jest prawdziwa to nie uwzględnia kluczowych kwestii.
  • @imran 12:32:48
    Parametr ogólnego poziomu cen, jest parametrem niepotrzebnym w teorii chwilowej równowagi tow-pienięż, bo to jest parametr, by prezentować uproszczone równanie równowagi w przedziale czasowym. W rozszerzonym wzorze równania na przedział czasowy, figuruje suma wszystkich towarów. Ogólny poziom cen nie jest do niczego potrzebny. Cena średnia wszystkich towarów jest nieprzydatna.

    Zmiana cen w zrównoważonym rynku, nie ma znaczenia, dla poprawności działania systemu, bo ceny zależą nadal od wielu czynników, które na nie wpływają. To że utrzymuje się równowagę tow-pienięż. w każdej chwili, likwiduje jeden istotny czynnik wpływający na poziom cen towarów. Ceny mogą być nietypowe np. dla towarów unikatowych i wytwarzanych z dużym zyskiem. Towar opanowany technologicznie może mieć bardzo małą cenę, choć będzie bardzo skomplikowany w budowie i funkcji. Takie zjawiska zawsze będą.

    To co poruszyłeś na początku o szwalni, to są dwie metody powstawania nowoczesnej firmy odzieżowej. Według sukcesywnego scalania firm drobnych w jedną dużą firmę. No i druga metoda, zrobiona przez grupę zdolnych przedsiębiorców z olbrzymim kapitałem, znających tą produkcję z praktyki lub teorii. W każdym przypadku będzie podobnie, z przyznawaniem przez system emisji, do zapewnienia ciągłości produkcji nowym firmom.

    Ten wpis ma za zadanie nauczać. Staram się logicznie myśleć, by ustawić poprawne zasady w systemie. Taka moja zabawa w pisanie pracy naukowej w sposób otwarty. Promotorem może tu być każdy mądry, który chce się w to wgryzać. Ale to nie jest konieczne. Rozumując logicznie można dokonać nowych wynalazków, a inni się uczą razem ze mną.
    To na jaką metodę będzie obliczana, lub szacowana emisja z przeznaczeniem na składnik płynności, dostarczana jednorazowo dla nowej firmy, jest zagadnieniem szczegółowym, które rozwiązać można w dalszym etapie projektu. Zależy to od zastosowanej technologii pomiarowej produkcji w toku.
    Więc może być np metoda przybliżona w postaci emisji w ilości takiej, jak wartość przypisanych składników obrotowych zawartych w transzy towarowej, która jest odsyłana jednoterminowym transportem. Może być to traktowane np jeszcze empirycznym współczynnikiem.
    Gdyby prowadzić indeksy dla środków obrotowych i przypisywać je do konkretnych produktów. System sam wykryje, jak długo są zaangażowane składniki w toku produkcji, oraz ich wartość.
    Kasy notują daty zakupu, indeksy grupują środki obrotowe, by je móc analizować w grupach, a data zgłoszenia transzy produktów wystawianych na rynek, odmierza czas zaangażowania składników w produkcji. Oprogramowanie oblicza na bieżąco kapitał, który jest potrzebny dla zapewnienia płynności na każdy produkt. Znana jest wartość składników w transzy wyrobów, odsyłanych jednym transportem i data ich zakupu przypisanych do transzy. Transze też mają indeksy. Wszystko się uśrednia z krótkiej historii wstecznej i oprogramowanie wylicza składnik kapitałowy na płynność, dla każdego wyrobu. System emisję może dorzucać na bieżąco w odstępach czasowych, gdy trwa eskalacja produkcji.

    Ja myśląc logicznie, uważam że rozpoczynać produkcję należy swoim sprzętem(środki trwałe) i startowe zasoby środków obrotowych, też zakupuje się swoim kapitałem. Już na starcie przysługuje emisja na płynność. Po upływie czasu, oprogramowanie dokonuje pomiaru.
    Poprzez osiąganie zysków, można intensyfikować produkcję. Pomiary intensyfikację zarejestrują i wtedy emisja na płynność będzie dodawana, by była dopasowana z tą co jest.

    Równocześnie firma musi zbierać też odpisy amortyzacyjne. To zagadnienie odrębne. Firma sama ustala taktykę traktowania środków trwałych. Co na metodę podmian, a co na metodę napraw.

    Jeśli chodzi o parcie na intensyfikację, jest ono ograniczane przy sprzedaży. Jak nie będzie cała transza sprzedana, nie powrócą niezbędne środki. Cele priorytetowe w systemie są moderowane różnymi metodami, które pomagają intensyfikować ważne produkty.

    Przy systemie równoważonym w skali makro według raz ustalonych zasad. Inflacja teoretycznie nie może zachodzić.
    Cyt:
    "Podsumowując; pana propozycja nie zawiera rozwiązania problemu braku możliwości skoordynowania tego procesu inwestycyjnego, dostosowania inwestycji na poszczególnych etapach w prawidłowych proporcjach dostosowanych do ogólnej możliwości pozyskiwania realnych oszczędności od ludzi."

    Masz zły sposób myślenia. Firma nie ma pozyskiwać oszczędności od ludzi, bo to do niej nie należy. Firma ma się skupić na sprzedaży z zyskiem, i nim gospodarzyć samodzielnie. Oszczędności ludzi ( np ich depozyty surowców) zostawić w spokoju, a zająć się sobą. Zabiegać o pożyczki oczywiście też jej wolno. A ludzie też muszą swoje oszczędności wykorzystywać do własnych przedsiębiorstw. Czyli gospodarstw domowych (rodzin z dziećmi) Makro ekonomia systemu ma czuwać nad dopięciem równowagi tow-pienięż. na każdą chwilę, by nie ulegała perturbacjom. By towary na rynku miały zgodność z całą masą pieniądza. Gdyby nie było dokładnie zgodne, też nic się złego nie stanie, ale ma być zawsze niezgodne w jednakowej proporcji. Wtedy też będzie dobrze i stabilnie na rynku. Nie może to być jednak duża niezgodność np odchył 10%. Tak myślę. Chociaż badania praktyczne takich systemów, na pewno dadzą nową niezbadaną wiedzę.
  • @Mufinek Sposypkom 00:14:20
    Nie napisałem, że firma ma pozyskiwać pieniądze tylko, że aby zwiększać jakiekolwiek inwestycje potrzebne są oszczędności pozyskane od ludzi. Jaką metodą nie ma znaczenia. Dodatkowa emisja to też forma pozyskania tych oszczędności, obligacje, akcjonariat, współuczestnictwo w inwestycjach... jest wiele opcji ale nie ma inwestycji bez oszczędności.
    Oszczędności to wytworzona nadwyżka dóbr konsumpcyjnych nad bieżącą konsumpcję.

    Każde zwiększenie jakiegokolwiek kapitału czy to środków obrotowych czy trwałych wymaga zgromadzenia tak rozumianych oszczędności.

    Może ja nie do końca rozumiem, wytłumacz mi jedną rzecz;
    jeżeli np. tartak chce zwiększyć produkcję desek, zatrudnia nowych ludzi, kupuje maszyny, producent tych maszyn zwiększa produkcję, zatrudnia nowych ludzi ... i tak dalej, to czy te podmioty mają prawo ubiegać się o darmową emisję dla zachowania płynności wypłat dla tych nowych ludzi?

    Czy jeżeli tartak wytworzył nowe deski zwiększając stan magazynowy, to powstaje nowy pieniądz na poczet nowej produkcji którym tartak opłaca dodatkowe środki produkcji w postaci; pracy, prądu, pił, zakupu półproduktów, transportu.... itd...?

    Czy producenci tych środków otrzymają darmowe środki na poczet tej dodatkowej produkcji?

    Z tego co czytam to wydaje mi się, że taka jest logika tego co piszesz. Nowe produkty nowy pieniądz czy tak?
  • @imran 10:37:53
    Jest główna zasada gromadzenia oszczędności, metodą samodzielnie osiąganego zysku przez firmę, a nie przez wspomaganie. Co innego, gdy są ważne cele, na które padają decyzje w system od rządu, gdy takie coś się zaprojektuje. Wtedy mogą działać np. emisje ukierunkowane, zamiast rozsiane. Firma ustanawia więc ceny na towar, by osiągać zysk. Emisja zaś dzieje się od systemu, poprzez czynności regulacyjne w skali makro. Emisje czynią to, że wzrasta ogół pieniędzy wszędzie, albo maleje, ale wtedy tylko w budżecie państwa. Bo podstawową zasadą robienia emisji przy regulacji jest jej rozsiewanie. Ludziom i firmom. Rozsiane anihilowanie pieniądza jest niewskazane, więc jest ukierunkowane w konta budżetu państwa.

    Pieniądze na płynność dla firmy, pojawią się od razu w formie przyrostu emisji na tyle, ile wynikło z obrotu towarami. Od ilości pracowników również. Wystarczy np dwa miesiące ich pracy i pomiary to wykażą. Ale to już są szczegóły. Technika realizacji tych rzeczy może być na wiele metod. Rozważanie o tym jest mało twórcze, co do budowania ogólnych koncepcji. Najważniejszą rzeczą, jest stworzenie dobrych procedur na łatwe zbieranie danych z kas zakupów i sprzedaży we firmie. Chodzi właśnie o metodykę indeksowania towarów, aby programy mogły to grupować na potrzeby automatycznego wyławiania towarów będących w firmie i przeznaczonych na produkcję, bo ten składnik rygluje pieniądze z konta firmy i to trzeba mierzyć, by móc określać produkcje w toku na każdą chwilę i mierzyć jak zmienia się.

    Np jak na rynku półprodukt typu łożysko kupi sobie gość prywatnie, to towar wypada z rynku i w makro skali nie uczestniczy już w pomiarze masy towarowej. A jak łożysko zakupi firma, to stanie się od razu elementem produkcji w toku. Częścią do nowego produktu. Uczestniczy nadal jako masa towarowa do równoważenia zasobów pieniędzy w makro skali. To wynika z ilościowej teorii pieniądza.

    cyt:
    "Czy jeżeli tartak wytworzył nowe deski zwiększając stan magazynowy, to powstaje nowy pieniądz na poczet nowej produkcji którym tartak opłaca dodatkowe środki produkcji w postaci; pracy, prądu, pił, zakupu półproduktów, transportu.... itd...?"

    Ten artykuł skupia się generalnie na systemie ze stałą masą obiegowego pieniądza, który jest nadążnie regulowany. W takiej sytuacji, gdy jedna firma będzie zwiększać produkcję desek, to tylko dzięki wcześniej przygotowanego dla siebie kapitału ze zysków.

    cyt:
    "Czy producenci tych środków otrzymają darmowe środki na poczet tej dodatkowej produkcji?"

    Tylko wtedy, gdy metodyka pomiarowa produkcji w toku, wymierzy taką potrzebę. Stanie się to dopiero po fakcie zwiększenia produkcji.

    W makro skali nie reguluje się systemu na każdą drobną odchyłkę, bo on fluktuuje na bieżąco i to jest normalne dla niego. Dopiero przy wykryciu dryfu, w niezrównoważeniu towarów i pieniędzy obiegowych, następuje procedura regulacyjna i wówczas pojawia się emisja na cały system. Np przez rozsiew.
    Ale zawsze w trakcie szybkich poprawek przy pomiarach w jednej firmie, są robione korekty emisji, na płynność w firmach. Wtedy mamy do czynienia z lokalną emisją ukierunkowaną.

    cyt:
    "Z tego co czytam to wydaje mi się, że taka jest logika tego co piszesz. Nowe produkty nowy pieniądz czy tak?"

    W ten sposób tylko w systemie pieniądza jednorazowego. Tam pieniądz emituje się od razu z produkowanym towarem. W tym o którym teraz rozmawiamy, to nie. Używa się pieniądza krążącego w gospodarce. Tak jak zawsze się to dzieje. Używa się go wielokrotnie, a nie jednorazowo.
  • @Mufinek Sposypkom 12:19:21
    " A jak łożysko zakupi firma, to stanie się od razu elementem produkcji w toku. Częścią do nowego produktu. Uczestniczy nadal jako masa towarowa do równoważenia zasobów pieniędzy w makro skali. To wynika z ilościowej teorii pieniądza."

    "Pieniądze na płynność dla firmy, pojawią się od razu w formie przyrostu emisji na tyle, ile wynikło z obrotu towarami. Od ilości pracowników również. Wystarczy np dwa miesiące ich pracy i pomiary to wykażą."

    No więc tartak sprzedał więcej desek do stolarni, firmy produkujące części maszyn sprzedały je tartakowi, każda z tych firm zatrudniła dodatkowych ludzi.... więc rozumiem, że zostanie wyemitowana dodatkowa ilość pieniądza na kapitał obrotowy, dla zapewnienia płac itd...

    Czyli te zwiększone inwestycje spowodują większą ilość pieniądza w firmach produkujących półprodukty oddalone w czasie od dobra końcowego - w tym przypadku gotowych zapakowanych mebli w sklepie.

    Te firmy będą miały więcej pieniędzy na dodatkowe zakupy półproduktów i innych środków produkcji, co wywoła większe zyski w firmach te produkty dostarczających a więc większe inwestycje i dalsze przyciąganie środków produkcji i pracowników.
    Ponieważ zyski na tych etapach na skutek tego boomu będą wyższe niż na etapach produkujących produkty końcowe (np. w montowniach mebli) to środki produkcji będą przepływały w takim kierunku. A więc nastąpi to, o czym pisałem na początku - przeinwestowanie wyższych etapów produkcji w stosunku do niższych.
    Skoro te inwestycje i wyższe zyski na wyższych etapach - np. w tym naszym tartaku i u producentów pił, maszyn... spowodują przenoszenie środków produkcji i pracowników z etapów produkujących dobra konsumpcyjne, to spadnie produkcja tych ostatnich, a popyt będzie wyższy, bo właściciele środków produkcji zatrudnionych na tych wyższych etapach chcą przecież cały czas konsumować. Mają więcej pieniędzy bo następuje emisja na środki obrotowe na tych etapach.

    To musi spowodować wzrost cen a więc większą opłacalność na etapach bliższych dobrom kocowym. A wtedy mamy kryzys i upadek tych rozdmuchanych inwestycji w tartaki i produkcję pił bo środki produkcji uciekają z nich do zwiększenia produkcji mebli - czyli przenoszą się na odwrót z etapów wyższych na niższe (dalszych na bliższe dobrom końcowym)

    Uniknąć tego typu kryzysów można tylko wtedy, gdy kapitał (oszczędności) ma rynkową cenę a nie jest przekazywany tam gdzie zwiększa się obrót za darmo z emisji.
    Wtedy (jeżeli kapitał ma cenę wynikającą z jego podaży i popytu) wzrost inwestycji na wyższych etapach spowoduje wzrost zapotrzebowania na oszczędności a więc wzrost ich ceny - wzrost oprocentowania i to daje mechanizm sprzężenia zwrotnego wstrzymujący owe inwestycje w dalsze, bardziej kapitałochłonne, etapy.
    Takie sprzężenie ujemne jest niezbędne aby utrzymać prawidłowe proporcje w inwestycjach na poszczególnych etapach. Kierowanie darmowego pieniądza , które proponujesz, tam gdzie zwiększa się obrót dało by efekt odwrotny - nakręcanie boomu, zachwianie równowagi i kryzys.
  • @imran 15:34:26
    Dodam jeszcze, że dla mnie możliwy byłby ewentualnie taki system w którym to zwiększenie masy towarowej na dalszych etapach (produkcja desek) poprzez inwestowanie powodowałby emisję pieniędzy dla konsumentów mebli. Wtedy boom i przepływ środków produkcji na dalsze etapy byłby wstrzymywany wzrostem popytu na meble a więc wzrostem ich cen a przez to zyskowności.
    Wtedy wzrost zyskowności na dalszych etapach byłby równoważony takim wzrostem na niższych a więc ten sztuczny boom nie nakręcałby się.
    Tylko wtedy pytanie; po co to wszystko, skoro przy stałej ilości pieniądza następowałaby taka regulacja automatycznie w naturalny sposób poprzez zmiany cen właśnie.
  • @imran 15:49:16
    cyt:
    "No więc tartak sprzedał deski.../ więcej surowca do tartaku... i firma dostarczająca części do maszyn w tartaku też dołożyły...i dodatkowi pracownicy doszli...itd",
    są tym całym przyczynkiem, co wkrótce przyniesie firmie(om) korektę jej(ich) wkładu emisyjnego na płynność. Czyli okresowo stałego parametru firmy, raz za czas korygowanego, który jest potrzebny dla systemu, do badania równowagi tow-pieniężnej w makroskali.
    Przy czym uwaga!
    Jeśli chodzi o części maszyn w tartaku, to rozważane są generalnie narzędzia zużywające się. Części do maszyn natomiast nie, bo na to idzie ze składnika amortyzacyjnego. Firma na to odkłada samodzielnie wrzucając do kosztów produktu i przetrzymuje na koncie, a pozostałą ilość np tezauryzuje w surowiec, jak opisywane jest to we wpisie. Albo robi przedpłaty na usługi wykonania urządzeń produkcyjnych. Usługi zamawia się na zasadach zaliczki.

    cyt:
    "Czyli te zwiększone inwestycje spowodują większą ilość pieniądza w firmach produkujących półprodukty oddalone w czasie od dobra końcowego - w tym przypadku gotowych zapakowanych mebli w sklepie."

    Owszem, takie zjawisko domyślnie można wypatrywać, ale tylko w sytuacji handlu bez napełnienia rynku w towary, które nabywa tartak. Czyli zakupów kontraktowanych, albo na zasadach usług.

    cyt:
    "Skoro te inwestycje i wyższe zyski na wyższych etapach - np. w tym naszym tartaku i u producentów pił, maszyn... spowodują przenoszenie środków produkcji i pracowników z etapów produkujących dobra konsumpcyjne, to spadnie produkcja tych ostatnich, a popyt będzie wyższy, bo właściciele środków produkcji zatrudnionych na tych wyższych etapach chcą przecież cały czas konsumować. Mają więcej pieniędzy bo następuje emisja na środki obrotowe na tych etapach."

    i np. to, porusza ten sam problem:

    "Uniknąć tego typu kryzysów można tylko wtedy, gdy kapitał (oszczędności) ma rynkową cenę a nie jest przekazywany tam gdzie zwiększa się obrót za darmo z emisji."

    Dostrzegam z tych dwóch cytatów, że nie zauważasz, jaką funkcję spełnia kompensowanie płynności. Ono nie ma za zadanie stworzyć większe bezpieczeństwo rezerwy kapitałowej na płynność, ale utrzymanie go na takim samym poziomie jaki istniał, lub jaki się przyjęło za standard przy nadawaniu go. Ta korekcyjna emisja dla firmy, wynika z większego strumienia drewna i pił do tartaku. Nie wynika z tego że firmie "tartak" należy się większy poziom bezpieczeństwa na płynność ponad przyjęty standard.

    Zwróć uwagę, że pozyskanie kapitału, nie wpływa na poprawę eskalacji produkcji. To tylko zapełnia lukę, która się pojawiła po eskalacji produkcji desek. Jak firma przyznaną emisję na płynność przeznaczy na inne cele, to zmniejszy sobie bezpieczeństwo równomiernego funkcjonowania.

    Tak w ogóle, to nieraz myślę, że w nowej ekonomii, powinno się odejść od prawnie narzuconego przymusu robienia bilansu na metodę teową z aktywami i pasywami. To jest bardzo pokręcone i zawiłe. Nieprzydatne, gdyby istniał system z oprogramowaniem dla firm i z kasami indeksującymi towary. Powinny być w firmie konta na poszczególne cele odgraniczone od siebie. A jak się dzieją sytuacje skrajne, albo jakieś charakterystyczne i szczególne, to firma podejmuje decyzje odnotowane w jej historii i przesuwa kapitały w ramach potrzeb i wynikłych zdarzeń. Zaś rachunek prowadzony byłby na bieżąco, w czasie rzeczywistym, gdzie zawsze można odczytać stan zasobów na kontach służących do różnych celów.

    cyt:
    "Dodam jeszcze, że dla mnie możliwy byłby ewentualnie taki system w którym to zwiększenie masy towarowej na dalszych etapach (produkcja desek) poprzez inwestowanie powodowałby emisję pieniędzy dla konsumentów mebli."

    Bardzo słuszna uwaga!!
    W nowej ekonomii takie powiązania można robić, ale na ciut innej zasadzie. Firmy chcące pozyskiwać kapitały na produkcję i wiązać ją z przyszłymi nabywcami produktów, mogą pobierać pożyczki od klientów na ich produkty. Czyli firma działa na wzór firmy usługowej, choć nią nie jest. Klient za pożyczenie pieniędzy, dodatkowo osiąga procent z pożyczki i nabywa więc w przyszłości meble korzystniej, gdy kupuje po cenie nominalnej. Oczywiście procent za pożyczkę opłaca firma, a nie jakiś bank.
    W ogóle ginie pojęcie banku w nowej ekonomii. Są tutaj firmy usługowe obsługujące system zamknięty. Prowadzące obsługę autonomicznym pieniądzem, służącym do zakupów tylko na ich zamkniętym rynku towarowym. Wszystkie inne pieniądze jakie w nim się pojawiają, są tylko towarem do handlu w firmach handlowych. Więc każdy pieniądz ma swoją cenę i wartość ustala rynek. Każdy handel towarem użytkowym między systemami, musi się odbyć poprzez "towar pośredni", czyli walutę obcą, lub pieniądz elektroniczny obcy.
  • @Mufinek Sposypkom 23:20:54
    "Zwróć uwagę, że pozyskanie kapitału, nie wpływa na poprawę eskalacji produkcji. To tylko zapełnia lukę, która się pojawiła po eskalacji produkcji desek"

    Nie zgadzam się z takim rozumowaniem.
    Jeżeli przedsiębiorca na jakimś etapie produkcji chce zwiększyć możliwości produkcyjne, to wie, że musi zgromadzić (albo pożyczyć) oszczędności na
    - zakup środków trwałych np. urządzeń
    - na zwiększenie zakupów półproduktów i surowców z poprzednich etapów
    - na zwiększenie funduszu płac dla dodatkowych ludzi
    - na inne wydatki związane z tą dodatkową produkcją

    Jeżeli wie, że na to wszystko potrzeba np. 100 jednostek pieniądza to musi tyle zaoszczędzić albo nabyć.
    Z tym jest związany konkretny koszt dlatego musi przewidywać odpowiednio wysoki zysk żeby taką inwestycję rozpoczynać. Inaczej zadecyduje o inwestycji na etapie bliższym końcowemu produktowi, gdzie aż tyle kapitału nie potrzeba.

    Natomiast jeżeli wie, że z tych 100 jednostek np. 60 otrzyma za darmo dla zapełnienia luki płynności to uwzględni to w swoich planach. I rozpocznie inwestycję na tym etapie pomimo, że gdyby całe 100 jednostek musiał nabyć po rynkowej cenie (lub ponieść przykrość oszczędzania samemu) to by jej nie rozpoczął.

    Więc moim zdaniem niezależnie jak to nazwiesz i jakiego podziału dokonasz to te dodatkowe środki spowodują eskalację.
  • @imran 11:32:51
    No tak! eskalacja nastąpi i będzie trwać. Ale początek inicjatywy rodzi się w firmie z oszczędności własnej, a nie z emisji od systemu. Przez oszczędzanie z zysków, firma eskaluje z produkcją chwilowo. System to zauważa i dodaje emisję na płynność. Emisja stanowi formę zwrotu za wysiłek z oszczędzaniem. Jest dla firmy tantiemem, który nagradza wysiłek. Firma zdobywa na konto konkretną kwotę, czyli to co zaoszczędziła. System zaś uaktualnia parametr o kwocie na płynność firmy, by ściśle mierzyć wartość jej produkcji w toku, bo to potrzebne do pomiaru równowagi w skali globalnej.
    To powinien być standard z emitowaniem ukierunkowanym do firm.

    Czym innym może być też stymulowanie powyższej procedury przez poprawianie takiej emisji współczynnikiem.

    Czym innym jest zaś stymulowanie priorytetowych firm, którym system może nadawać emisję, by się rozwijały intensywniej.
  • @Mufinek Sposypkom 22:22:56
    "Ale początek inicjatywy rodzi się w firmie z oszczędności własnej, a nie z emisji od systemu"

    Dlatego to, co proponujesz jest oczywiście lepsze, w kontekście o którym piszę, od systemu obecnego który powoduje (poprzez takie boomy inwestycyjne w kapitałochłonnych procesach/etapach produkcji) ogromne marnotrawstwo środków, błędy inwestycyjne, które albo muszą upaść w momencie krachu albo zostanie uruchomiona następna akcja kredytowa utrzymująca te inwestycje na skraju dochodowości, bo są "za duże by upaść"

    Ale zwracam uwagę, że pomimo iż w mniejszym wymiarze, jednak każde dokładanie wyemitowanych środków do "pieca" takie problemy będzie powodować.

    Żeby tego uniknąć musi być rynek oszczędności a w związku z tym ich cena - niosąca informację o ich dostępnych ilościach. Więc żadne oszczędności nie mogą być "darmowe".
    Ceną jest albo podział zysków z oszczędzającymi; różne formy akcjonariatu, czy innych udziałów w zyskach (bankowość islamska np).
    Albo oprocentowanie czy to obligacji czy pożyczek w bankach (ale nie w bankach kreujących pieniędze tylko w bankach działających wyłącznie jako pośrednicy pomiędzy oszczędzającymi a kredytobiorcami) czy pożyczek prywatnych...
    Albo też koszt oszczędzania przez samego inwestora czyli koszt utraconych korzyści - rezygnacji z bieżącego konsumowania zysków.

    Musi być w gospodarce sprzężenie zwrotne - więcej oszczędzających- więcej dostępnych wolnych dóbr konsumpcyjnych- tańszy kredyt- tańsza możliwość pozyskania tych wolnych dóbr- większe możliwości rozpoczynania inwestycji w dalsze (kapitałochłonne) procesy produkcji/etapy produkcji- większy popyt na oszczędności- zmniejszanie ich ilości- wyższa cena- niższy popyt na inwestycji na wyższych etapach a większy na niższych... itd... aż do stanu równowagi międzyetapowej - dostosowania długości procesów produkcyjnych do chęci ludzi do oszczędzania czyli do dostępnych oszczędności w skali kraju.
    (każde rozpoczęcie wydłużania procesów produkcji bez oparcia w realnej chęci ludzi do oszczędzania to początek kryzysu, krachu który jest tylko kwestią czasu)

    Jeżeli jakiś system takiego mechanizmu nie uwzględnia to nie jest kompletny.

    Dlatego zachęcam do zapoznania się z ekonomią "austriacką" a szczególnie teorią cykli Hayek'a.
    Ostatnio ukazała się książka "Pieniądz i kryzysy" będąca zbiorem wykładów Hayek'a wygłaszanymi w latach 20-tych w Europie.
    Prostszym językiem ale mniej jednoznacznie, moim zdaniem, pisze o tym Huerta de Soto "Pieniądz, kredyt bankowy i cykle koniunkturalne"

    Sam wszystkiego nie wymyślisz niestety.
  • @imran 19:26:24
    Uwagi zawarte w komentarzu są w większości sensowne.
    Odniosę się do niektórych. Otóż opisana przeze mnie tezauryzacja w surowce, jest jedną z form oszczędzania w nowej ekonomii.
    Akcjonariat, czyli uczestniczenie w współwłasności firm, też jest inną formą przechowywania własnego bogactwa. Także forma współwłasności, na chwilowe przyczepienie się. Czyli udzielanie pożyczek firmom.
    Ja uważam, że nowo zaprojektowany system nie powinien mieć banków. System obsługi państwa pieniądzem, jako firma z udziałami obywateli jest lepszą konstrukcją. No bo w założeniu nie powinna mieć jeszcze prawa na monopol. Wskazane są minimum dwie, niekoniecznie działające tak samo. Pośrednik bank dla pożyczania pieniędzy jest zbędny, gdy jest nowoczesna technologia przepływu pieniądza. Ona pozwala kojarzyć klientów bezpośrednio. Więc każda firma, gdy chce pozyskiwać kapitał szybciej niż z własnych zysków przez oszczędzanie, powinna korzystać z pożyczek. Ale nie od systemu na procent, czyli emitenta, ale z istniejących zasobów pieniądza obiegowego, od ludzi co oszczędzają. Więc do nich powinna się firma zgłaszać bezpośrednio, wybierając z pośród oferowanych pożyczek, przez tych właścicieli kont, którzy swoje zasoby chcieliby na takie oszczędzanie przeznaczyć. Wtedy jest i możliwość wzajemnie ustawić czas i procent pożyczki.
    Firma chcąc zwiększać zysk, może też przede wszystkim usprawniać produkcję i podwyższać ceny towarów.

    "cyt"
    Musi być w gospodarce sprzężenie zwrotne - więcej oszczędzających- więcej dostępnych wolnych dóbr konsumpcyjnych- tańszy kredyt- tańsza możliwość pozyskania tych wolnych dóbr- większe możliwości rozpoczynania inwestycji w dalsze (kapitałochłonne) procesy produkcji/etapy produkcji- większy popyt na oszczędności- zmniejszanie ich ilości- wyższa cena- niższy popyt na inwestycji na wyższych etapach a większy na niższych... itd... aż do stanu równowagi międzyetapowej"

    W tym fragmencie ujmujesz zjawiska w systemie o stałej niezmiennej ilości pieniądza obiegowego, gdzie oszczędzanie wyjmuje obiegowe pieniądze i zmienia popyt na pieniądz, czyli na zaciąganie kredytu.
    W systemie regulowanym nadążnie, czegoś takiego jak zmiana popytu nie ma, bo system to niweluje. Gdy pojawia się większa produkcja, wynika ona u zarania z oszczędności w firmach, i zaraz nadążnie dodawane są do firm emisje na płynność i dodatkowo jest regulowana też równowaga tow.-pienięż. w skali makro. Popyt na pieniądz nie zostaje zmieniony. On stale utrzymuje się na niezmiennym poziomie. Regulacja równowagi w makro skali, powoduje to, że według ilościowej teorii pieniądza, nie pojawi się dryf inflacyjny.
    Przy tak regulowanym systemie, każde oszczędzanie skutkuje pojawiającą się większą ilością towarów rynkowych, oczekujących na nabycie.

    Moja opinia o Szk. Austriackiej:
    Ja kiedyś dawniej, przy jeszcze małej wiedzy, na chwilę uznawałem system Austriacki za poprawny, ale potem już nie. Wszystko z powodu konieczności posługiwania się w niej złotem. Złoto jest obecnie wyssane z użycia i pod kontrolą bankierów, albo zakopcowane, lub oddane cywilizacji nadzorującej ludźmi. Kradzież złota państwom, to było planem w trakcie wojen światowych. PMS o tym też wspominają. Chińskie złoto obecnie, niekoniecznie może być w 100% chińskie, bo nie znamy akcjonariatu banku centralnego Chin, na ile poddany jest on pod bank światowy.
    W obecnym systemie władze ma ten, kto drukuje i kontroluje pieniądze, a w systemie austriackim ten sprawowałby władzę, kto ma największe zasoby złota. Więc ten system nie daje suwerenności każdemu państwu, bo ci którzy nie mają złota na wstępie, staną się niewolnikami tych, którzy będą właścicielami złota. Gdyby złoto zostało rozdane równo ludziom na świecie, to można wprowadzać szkołę austriacką. Ale ona o tym nie naucza. No i złoto światowe jest wyssane i ukryte. Jest go więc za mało, by można mieć monety w ilości jak potrzeba, o wymiarach by chwycić ją w rękę, a nie w pośliniony palec. A papierki z parytetem na złoto, były już przerabiane z marnym skutkiem. Uważam więc, że szkoła austriacka to ściema, by ludzi wpuszczać w maliny wiedzy. A co by się stało, jak z zakopcowanego złota ktoś by niszczył system austriacki? Proponuję przemyśleć te rzeczy.

    Sądzę, że w ramach tempa jakie samo się stwarza i umiarkowanej pasji, uda mi się ustawić dobre założenia wstępne, do systemu regulowanego nadążnie. Zresztą nawet dzisiaj stworzyłem zręby, na nadążny sposób pomiaru środków obrotowych. W odpowiednim czasie taki temat o działaniu oprogramowania do bilansu w firmach opiszę. Może lepiej będzie napisać pracę naukową na temat równowagi tow.-pienięż w ogólności? Zamiast pracy o pieniądzu jednorazowym SPONT? Jeśli możesz, to trzymaj czasem kciuki. Dyskusja z Tobą imran była bogata. A poprzednia, zainspirowała mnie właśnie, jak rozwiązać w systemie pomiar środków obrotowych w firmach.
  • @Mufinek Sposypkom 21:40:44
    Szkoła Austriacka nie proponuje żadnego konkretnego systemu, a tym bardziej opartego na złocie.
    Ta szkoła daje tylko pewną teorię, której nikt logicznymi argumentami nie podważył.
    To co jest najważniejsze w tej teorii to zwrócenie uwagi na fakt, iż zmiany ilości pieniądza nie są neutralne dla gospodarki nawet jeżeli idą zgodnie ze wzrostem ilości towarów i nawet jeżeli ceny pozostają na tym samym poziomie.
    Zmiany ilości pieniądza wywołują zaburzenia w dostosowaniu wielkości inwestycji na poszczególnych etapach produkcji i powodują nieadekwatny rozwój etapów wyższych i dłuższych procesów produkcji.

    Te prawdy mogą być stosowane albo nie, w każdym systemie; czy to opartym na złocie czy jakimkolwiek innym. Chodzi po prostu o to żeby na to nie zamykać oczu jak to robią zwolennicy teorii ilościowej; patrząc wyłącznie na ogólną równowagę a pomijając zakłócenia pionowe w procesie produkcji wywołane podkreślam zmianami ilości pieniądza a nie zmianami cen.
  • @imran 11:38:22
    Najgorsze dla nas jest wlaściwie to, że panuje monopolistyczny terror konstrukcją pieniężną jaka jest.
    Sz.A. ma ten plus, że w jej poglądach jest wolna bankowość. Więc samo to, że gdyby ją przyjęto, byłyby furtki na badanie i wdrażanie innych pieniędzy.

    Wtedy dość szybko byśmy się przekonali, czy Sz.A. ma właściwą teorię.

    Gdyby Państwo zezwalało istnieć innym pieniądzom i pobierało podatki w różnych pieniądzach, też byłoby dobrze.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej