Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
29 postów 216 komentarzy

Projekty

Mufinek Sposypkom - Przedstawiciele banku Anglii zapytali Franklina, skąd się bierze wzrost dobrobytu kolonii. Franklin odrzekł: - To proste. W koloniach wydajemy własny pieniądz. "Kolonialny Skrypt". Wydajemy go w proporcji do potrzeb handlu i przemysłu...

Pieniądz ujemny - część 3

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Waluta zielony, oparta na długu wzajemnym.



Wstęp

Podczas prezentacji systemu na stronie głównej www.zielony.biz.pl, lub na wielu prezentacjach wideo, jakie znalazłem na internecie, nie jest podawana dokładnie zasada działania systemu pieniądza lokalnego zielony. By ją poznać, wymagało to wysiłku z dłuższymi poszukiwaniami i zwracanie uwagi na te części różnych prezentacji, kiedy padały pytania ze sali, od słuchaczy, lub od prowadzących wywiad. Nie wiem z czego to wynika, że system nie jest dokładnie objaśniany przez prelegentów, oraz na stronie internetowej, by edukować i zdobywać zaufanie. Dlaczego osoby prezentujące system, nie wyjaśniają tego wyczerpująco? Wiadomo mi, że Dariusz Brzozowiec długo i dużo działał ucząc się zarazem, w celu stworzenia pieniądza równoległego i że pierwszy projekt z pieniądzem lokalnym Dobry wdrażał z dużym poświęceniem. Obecny jego drugi projekt zielony i tak samo działający, zdobywa popularność. Jest tańszy, w korzystaniu, bo nie bazuje na kartach płatniczych, ale na przelewach za pomocą smartfonów. Pozwolę go sobie opisać, tak jak go postrzegłem. System pieniężny, jest bardzo charakterystyczny. Pieniądz emitowany jest jako pieniądz ujemny, bo oparty jest na długu. Pojawia się na pustych kontach w momencie dokonywania płatności, stanowiąc rejestr długów i ma postać kwoty z ujemnym zapisem. Równocześnie z płatnością, wchodzi zarazem do obiegu, jako pieniądz dodatni, u tego uczestnika, który sprzedaje towar lub usługę. Zadłużanie się, jest wpisane do systemu na stałe. Na tym się ten system opiera. Algebraiczna suma wszystkich kont w systemie na każdą chwilę wynosi zero. Prawdziwej emisji pieniądza, powiązanej i opartej o istniejący towar rynkowy brak. Jest to kluczowy element tej konstrukcji, a na stronie www.zielony.biz.pl o tym się nie dowiesz. W prezentacjach nie jest to objaśniane, a cała sprawa wychodzi dopiero wtedy, gdy po prezentacjach padają dopiero dociekliwe pytania ze sali, albo redaktor prowadzący wywiad umie wprowadzić dyskusje na wyższy poziom. I takie coś się dzieje np. w Tagen TV.
Jak firma chce zakupić zielonym środki produkcji, a brak zielonych na koncie, to bierze na siebie dług nie oprocentowany. Skąd więc może pozyskać zielone do oddania długów w zielonych?
Tylko wtedy, gdy sprzeda swój produkt lub usługę za zielone innej firmie, też "grającej w zielone", lub pracownikowi firmy, który zarabia zielone. A dlatego tak, bo konta konsumenckie nie posiadają możliwości zadłużania się i generowania zielonych, a przy zakładaniu mają stan zerowy. Przynajmniej na dzień obecny. Konta konsumenckie tych co nie zarabiają zielonych, podlegają długiemu procesowi nasycania w zielone na koszt firm. Ale tego tak się nie nazywa po imieniu, ale stworzoną nazwą "program lojalnościowy". Program budowy systemu obejmuje dwie fazy.

1. Budowa sieci powiązań firm i płatności wzajemnych zielonym.
2. Dołączenie szerokiej grupy konsumentów. Niekoniecznie pracowników firm "grających w zielone"

Opis systemu waluty zielonej.

Robię go na podstawie wiedzy, pozyskanej  z internetu i własnej wcześniej zdobytej. Waluta zielony opiera się na normie ISO 4217 i jest jednostką rozliczeniową komplementarną, wraz z obowiązującym obecnie pieniądzem obiegowym (zł). Tak się ją teoretycznie definiuje. Mamy więc do czynienia z systemem pieniężnym gotowcem, zaprojektowanym już dawniej i stosowanym w wielu państwach, jako produkt do zastosowania w system, pieniądza, będącego własnością najbogatszych bankierów na świecie. Oczywiście wspomnianą normę ISO 4217 zaprojektowali i dopuścili do stosowania animatorzy funkcjonowania banków, bo systemy te są sprawdzone w praktyce i działają w wielu krajach na świecie. Nad instytucjami finansowymi, stoją większe instytucje dyktujące co i gdzie ma się w ich systemie pieniądza dziać, a w walutach regionalnych o normie ISO 4217 tego nadzoru nie ma, bo znormowane dopuszczone konstrukcje spełniające narzucone wymogi, zabezpieczają interes najwyższych instytucji finansowych, i nie są w stanie zielone pieniądze zagrozić głównemu pieniądzu w (zł). Zielony pieniądzem nie jest, w świetle definicji, tylko jedynie pełni funkcję pieniądza.
Pieniądz musi mieć trzy PODSTAWOWE FUNKCJE, według definicji w starej ekonomii, stworzonej na użytek bankierów.

1. mierniczą. (w towarowym pieniądzu; być podzielnym)
2. transakcyjną (w towarowym pieniądzu; łatwy do przenoszenia)
3. tezauryzacyjną (w towarowym pieniądzu; mieć trwałość)

Każdy teoretyczny podręcznik z ekonomii o tym pisze. Pieniądz zielony nie pełni funkcji tezauryzacji, dlatego brak tej funkcji, pozbawia ten wynalazek nazwy pieniądz, i teoretycznie nazywa się go jednostką rozliczeniową, a ludzie i tak nazywać go będą pieniądzem, bo tak się stale go określa. Nie można mieć go w większej ilości na koncie niż na kwotę 50000 zł co dotyczy nawet firm! Więc droższe dobra nie da się za zielone kupić, ani sprzedać. A drogie dobra kupuje się dzięki funkcji tezauryzacji. Zielony nie posiada też funkcji mierniczej, bo jest podpięty do miary pieniądza złotówkowego.

Z DODATKOWĄ FUNKCJĄ pieniądza zielonego - emisją, bo taką funkcję pieniądz też musi pełnić, by móc funkcjonować, jest tak, że emisja zielonego zachodzi wraz z przypisywaniem długu emitentowi. Taki dług jest rejestrowany jako ujemny zapis na jego koncie transakcyjnym. Więc na pustym koncie przy transakcji zakupu, powstaje rejestr długu i zarazem emisja pieniądza - opartego o dług. Emisja pojawia się na koncie sprzedawcy, w postaci dodatniego zapisu zielonych. Są więc na każdą chwilę w systemie konta z debetem, na których są zapisy ujemne i konta z pieniędzmi dodatnimi. Przenoszony między takimi kontami pieniądz zielony, będący wartością dodatnią, umożliwia używania go, jako sposób notowania przepływu wartości wymienianych dóbr.

W trzech głównych wymienianych funkcjach, opisywanych w podręcznikach fałszywej ekonomii, do prawidłowej definicji ważnych funkcji pieniądza innego niż towarowy, brakuje dodatkowej PODSTAWOWEJ FUNKCJI:

4. oparcie o dobro materialne.

Pieniądz towarowy sam w sobie spełnia funkcję wartości materialnej. Pieniądz inny niż towarowy, musi wpisywać się w ilościową teorię pieniądza i być związanym z towarem przeznaczonym do podziału w społeczności. Dla pieniądza elektronicznego jest ważne, aby nie był brany z księżyca, lub sufitu, i był z tego powodu pustym pieniądzem. Oznacza to, że wraz z istnieniem pieniądza odmierzającego wartość towaru (dobra), musi istnieć dla jednostek pieniądza pokrycie (oparcie) w cenach konkretnych dóbr. Mają to być dobra realnie, skierowane na rynek towarowy do sprzedaży i być dyspozycyjne i dostępne, i także ujęte mają być dobra będące w przetwarzaniu, lub oczekujące na przetwarzanie we firmie. Pieniądz inny niż towarowy, w ilościowej teorii pieniądza, nie może być oparty o dobra istniejące fikcyjnie, dla których obiecuje się istnienie w przyszłości, albo szuka się substytutu do oparcia pieniądza emitowanego na potrzeby przetwarzania, w formie pod zastaw innym dobrem, nie związanym z przetwarzaniem towaru.

Ta czwarta funkcja, jest bardziej znacząca niż funkcja tezauryzacyjna, bo dzięki niej tezauryzacja pieniądza elektronicznego, ma podstawy do spełniania się. Każdy towar będący w obiegu, zawsze ma swojego właściciela. Pieniądz bez oparcia towarowego jest oszustwem, zalegalizowanym za pomocą terroru prawnego.
Zielony oparcie w dobru materialnym, w zasadzie ma. Czasem ma oparcie o towar, który ma powstać. Wtedy jest opierany o krótkoterminowy dług. Niemniej jednak zasób długu w systemie trwa zawsze, bo taka jest konstrukcja, a dług jest nie oprocentowany. Zielony nie posiada swojego autonomicznego rynku towarowego, ale go współdzieli z pieniądzem złotówkowym.
System zielonego jest samosterujący się, ale wymaga wspomagającego sterowania, podczas instalowania firm do systemu. Obowiązuje w nim emisja rozproszona, z zerowym bilansem emisji w systemie. Jest to na dzisiaj standard międzynarodowy MCS. Nazywany; System kompensacyjny emisji rozproszonej w pełni. Swojego rynku towarowego nie ma, bo realna emisja systemu pieniądza zielonego jest równa zero. Standardy kontrolne działają na zasadzie sumowania wszystkich kont, by wynik sumy był zerowy. Zielony można też nazwać jako "system proteza", bo zastępuje brakującą płynność systemu złotowego. Poprzez dodatkowy potencjał zadłużeniowy ludzi i firm, co prawda zadłużających się bez oprocentowania, usprawnia system złotowy i zarazem umożliwia funkcjonowanie społeczeństwu w sytuacji permanentnego kryzysu w systemie złotowym. W tym systemie jest tak, że firmom działającym w trudniejszych warunkach na wypracowanie dochodu, konta ustawią się na minusie, a w części pozostałych firm, oraz u konsumentów, konta będą dodatnie.
Wszystkie firmy będą osiągały zyski dlatego, bo w firmowym bilansie, który ustanawia ceny towarów, jest zawsze dokładany składnik wynagrodzeń pracowniczych, oraz zysk dla firmy, bo to jest dołożona do produktu praca firmy i ludzi. Te dokładane składniki stają się zyskiem dla firm i pracowników. Firmowe zyski podczas sprzedaży towarów za zielone, pozwalają niwelować zadłużenia. Ostateczne bogacenie się "zielonej społeczności", nie polega na tezauryzowaniu zarobków składając w kapitał finansowy, tylko na zdobywaniu dóbr trwałych, których cena nie przekracza granicy 50000 zł.

Kontrolowanie tak samosterującego się systemu polega na tym, że administrator systemu ustanawia optymalne granice zadłużenia firm, oraz dozwolony debet, utrzymywany w sposób trwały. Również ustanawia się granicę na maksymalny stan konta. Dla zielonego stały dopuszczalny utrzymywany debet to -2000 zielonych dla firm startujących, a dopuszczalny maksymalny stan konta to 50000 zielonych.

Początki tego projektu emisji rozproszonej ze sumą zero, sięgają czasów międzywojennych w Szwajcarii, gdzie po uciszeniu w Austrii sławnej sprawy burmistrza miasta Worgl, 16-tu kupców wymyśliło system zastępczy, komplementarny i ograniczony, bo wymaga zgody na przyjęcie zapłaty jego pieniądzem i to ma w swoim projekcie wpisane, bo pieniądz jest umowny. W świetle prawa pozbawiony jest nazywania się pieniądzem, co wynika z pozbawienia go funkcji płacenia podatku. Burmistrz miasta Worgl w Austrii, wszedł w konflikt z prawem, bo prowadził emisję pieniądza i były nim płacone lokalne podatki.
Od roku założenia lokalnej waluty w 1934 roku w Szwajcarii, do roku 2004 jest długi czas istnienia tego lokalnego pieniądza, kiedy to ostatecznie osiągnięto zarejestrowanie w Szwajcarii drugiej lokalnej waluty wir-euro (CHE) obok CHF i CHW, w instytucji do rejestracji walut.

Zielony to pieniądz nadzorowany przez firmę, typu spółka właścicielska z zarządem większościowym. Utrzymuje się z regularnych opłat stałych, za prowadzenie kont. Dodatkowo też z prowizji transakcyjnych przy zielonych. Administrator systemu prowadzi politykę doboru firm, by były powiązane wzajemnie gospodarczo. Ustanawia też limity zadłużania dla firm. Jest obowiązek spłacania długu, tego ponad dług wpisowy -2000 zielonych. Są na to procedury. -2000 zielonych, to wstawka wpisowa na płynność, by móc zacząć działać. Jest też możliwość konwersji takich spłat poprzez złotówki, choć jest generalna zasada, że pieniądz zielony nie jest wymienialny na złotówkę. Zielony ma ze złotówką zawsze relację 1:1, teoretycznie według projektu. Firma ma wykupione ubezpieczenie na działanie tego projektu. Projekt jest kupiony od jego twórców i jak napisałem na wstępie, przetestowany w praktyce w wielu krajach.
Spółdzielnia Kredytu Wzajemnego, jest nazwą organizacji, zrzeszającej firmy przystępujące do systemu z pieniądzem zielonym. Ta spółdzielnia jest udziałowcem, spółki nadzorującej zielonego, oprócz głównego udziałowca spółki "zielonego admina", mającego większość udziałów. Do Spółdzielni Kredytu Wzajemnego, wchodzą firmy działające zielonym.
 
Kolejną cechą zielonego oprócz relacji 1:1 do złotówki, jest brak oprocentowania kont oraz brak oprocentowania kredytów, które powstają przy opisanych powyżej emisjach zielonego. Są generalnie dwa rodzaje kont w zielonym, dla użytkowników systemu:

1. Konta typu biznes, dla firm. - W tych kontach jest możliwość zadłużania do -2000 zł na początek przez rok, wraz z zawarciem umowy na przystąpienie do programu. Opłata roczna za takie konto jest 600 zł

2. Konta konsumenckie. - Na razie bez możliwości zadłużania, bo trwa stan pozyskiwania firm do uczestnictwa. Pozyskiwanie zielonego jest na zasadach wypłaty za pracę we firmie działającej z zielonym. Wypłaty w zielonych, ze względu na przepisy, mogą być płacone tylko jako premia do wynagrodzenia w (zł). I to też jest opodatkowane, więc jest jednak coś jak wymiana na zł, bo budżet państwa nie gra w zielone. Pracodawca płaci pracownikowi zielonymi i od tego płaci kompleksowy podatek od zielonej części, czyli całe ZUS-owe obkrawanie zielonego, opłaca w zł. Tak właśnie to działa, że firma pokrywa koszty dwoma rodzajami pieniądza i to jest wpisane do projektu.
Użytkownik-konsument, może też zdobywać rozproszoną emisję zielonego, w tzw. programie lojalnościowym. Zachodzi do sklepów "grających w zielone" i kupując w nich złotówkami, pozyskuje bonusy, które sprzedawca mu wrzuca przelewem z użyciem smartfonów.

Maksymalna pojemność konta z zielonymi to 50000 zł. Ustanowiona jest po to, by wymuszać wydawanie pieniądza. Na dzisiaj system zielonego w Polsce ma 400 podmiotów gospodarczych i 2000 osób fizycznych.


O wymianie pieniądza.

Użytkownicy firmy mając konto na zielone, mogą sprzedać usługę lub towar za zielone, ale nie da się wymienić zielonych na złotówki, bo nie ma banków wymiany pieniądza, ani kantorów.

Firmy mając konto w pozycji na długu, mogą kupić zielonymi i wtedy zachodzi emisja zielonych. Związane jest to też z polityką kredytową lokalnego regionu, która określa wielkość limitów zadłużenia na kontach firm. Istnieje w systemie wspomniany na początku, łatwy sposób kontroli kont dodatnich i ujemnych. Nad tym czuwa zielony admin.
 
W praktyce, da się więc wymieniać pieniądze zielone na złotówki, z kursem na niekorzyść zielonego, bo jest pieniądzem gorszym niż złotówka (nie da się nim płacić podatków, lub wymieniać zielonego oficjalnie na inne pieniądze).
Nieoficjalna wymiana zielonych na złotówki, zachodzi podczas zakupu w lokalnych sklepach i firmach, będących w Spółdzielni Kredytu Wzajemnego. To właśnie jest ten program lojalnościowy, mający na celu rozpraszać emisję do użytkowników konsumentów. Dochodzi do ustnych uzgodnień wzajemnych w sklepach czy firmach, działających na dwóch pieniądzach - złotówkach i zielonych. Gdy firma w danym momencie potrzebuje bardziej złotówki niż zielone uzgadnia z klientami, że jak ktoś posiadający konto w zielonych kupi za złotówki, to przeleje dla niego bonus od transakcji, na konto zielone. Np 5% transakcji. To w praktyce oznacza, jaka jest relacja kursowa rzeczywista, pomiędzy dwiema walutami, bo zachodzi tu odniesienie do ceny towaru.

https://www.youtube.com/watch?v=Jrzpe_wEoW4
w  35:52 minucie.

Więc cała teoria o niewymienialności pieniędzy i relacji 1:1, oraz to że zielonych nie można sprzedać czy wymienić jest fikcją.
Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby przelać zielone z konta na konto komórkami, jako darowiznę a w zamian przekazać sobie z ręki do ręki gotówkę w zł, lub przelać elektronicznie darowiznę z konta na konto w złotówkach, po kursie na niekorzyść zielonego. Kurs zielonego ustawiony jest wtedy nie 1:1, ale powyżej 1. np. 1.05 Zielony jest wówczas mniej warty, właśnie o ten bonus odniesiony do ceny towaru, o którym mowa w 35:52 minucie, w linkowanym filmie, bo zielone można sobie przekazywać, czy pożyczać. Zbierane bonusy w programie lojalnościowym, można od razu przeznaczać na dalsze zakupy, lub zbierać.

Do projektu jest więc praktycznie i tak wmontowany proces wymiany pieniędzy, kamuflowany podczas zakupów w lojalnościowych firmach i wymiana pomiędzy złotówką i zielonym jest podstawą programu lojalnościowego, który ma za zadanie rozpraszać emisję pośród klientów konsumentów. Ta emisja rozproszeniowa nie jest robiona przez system, ale na koszt firm, którym najmniej wydajnie osiąga się zysk z powodów charakteru usług lub produkcji.
Mamy więc do czynienia w zielonym z koncepcją drogiej emisji, choć wyprodukowanie emisji elektronicznej, ma niskie koszty i mogłaby być w systemie darmowa, po dokonaniu pomiaru produkcji lub określenia potrzeb płynności. System ma tę samą skazę co system dotychczasowy. Nie mierzy dokładnie swoich przepływów towarowych.
W programie lojalnościowym, który jest polityką rozsiewania emisji firmowych, na szerszą rzeszę konsumentów niż tylko pracownicy, poprzez maskowaną wymianę zielonego na złotówki, w tle działalności firm, ponoszone są dodatkowe koszty emisji rozproszonej i wywodzą się one z realnej różnicy kursowej zielonego.


Najlepszy film.

Pisząc o zielonym i poznając go, obejrzałem wiele miałkich filmów w poszukiwaniu zrozumienia systemu. Najwięcej dowiedziałem się dopiero, gdy natrafiłem na najlepszy film trwający 40 minut:
https://www.youtube.com/watch?v=9mWW85lEbuc

W nim nareszcie pojawiły się z ust Pana Dariusza, istotne rzeczy, bo redaktor wnikliwie dociekał i starał się zrozumieć jak funkcjonuje ten pieniądz. Rozmowa jest z sierpnia 2016 roku i jest mowa o pieniądzu Dobry, ale zielony działa na tych samych zasadach, tylko ma inną technologię z przelewami. Redaktor zapytał na temat związany z wielkością emisji i zaczęto wyjaśniać szczegóły. Rzecz dzieje się od 9:20 do 17:20 min

W 16:45 min wyraźnie jest mówione, że system regulowany jest ręcznie przez obserwacje działania firm i w oparciu o to ustala emisje, czyli poziom zadłużania firm, które same fundują de facto te emisje. Nawet Pan Dariusz przytacza zasadę Benjamina Franklina, która figuruje w motto mojego bloga. Tylko czy aby emisja ma być na koszt firm? Otóż w 10:40 min, Pan Ryszard z kolei tłumaczy, że debet ma pokrycie w tych rzeczach, które podlegają przeróbce produkcyjnej. Mowa tam o wyprodukowanych ołówkach, które mają być podstawą do przyznania debetu. W prawidłowym systemie, emisje dotyczące płynności fundować ma system. Zaś emisje tworzące w konsekwencji zasoby rynku towarowego, mają nadążać za wytwarzanymi towarami. Emisje mają "gonić" zbierane na rynku towary i to fundują sobie uczestnicy swoim oszczędzaniem, budując zasoby rynku.
Typową tu emisją na płynność jest właśnie emisja na start, czyli ten próg dopuszczalnego zadłużenia utrzymywanego w sposób trwały. Powinna być nadana, tak jak to jest zresztą robione, a przy wyjściu ze systemu, nie powinna być oddawana jako dług do spłacenia. Wynika to z zasady, że system jest ze zerową emisją i ma jedynie realizować płynność w systemie. Temat płynności należy do systemu złotowego. Te koszty nie mogą obarczać uczestników. System zielonego w swojej konstrukcji, powinien przyznawać progi zadłużenia przy wstępowaniu do systemu i to nie powinno być zwracane, gdy firma opuszcza system.
Ale wiadomo, że projekt jest z mozołem zaprojektowany, bo obostrzenia bankowców miały na celu, aby ten system nie zagrażał ich programowi przejmowania własności państw. Z powodu takich obwarowań przemysł ciężki i budowlany, nie może być na taką metodę obsługiwany zielonym, bo są ręcznie przez administratora, ustawiane poziomy na wielkość transakcji.

No i jest jeszcze drugi podobnie pouczający film zrobiony przez Tagen TV:

https://www.youtube.com/watch?v=HswDa03Roes


Podsumowanie.

Pieniądz zielony, poprawia płynność głównego systemu złotówkowego, który już jest. Emituje się pieniądz zielony w oparciu o dług, na potrzeby lokalnego uzupełnienia płynności rynku złotówkowego.
Poprzez zadłużanie przy transakcjach handlowych z zielonym, emituje się pieniądz do innego konta, a w koncie które z dodatniego przechodzi przez stan zerowy, powstaje rejestr wyemitowanego zielonego pieniądza. Ten niuans rejestracji rozproszonej emisji, wykorzystywany jest podczas kontroli systemu na ilość zielonego pieniądza w obiegu. Robi się to przez sprawdzenie sumy wszystkich stanów kont, która w każdej chwili zawsze jest równa zero. 
 
System z zielonym nie jest autonomiczny, ale podpięty pod system istniejący obecnie, a ten jest zły. Zielony funkcjonuje na zasobach rynku towarowego, w głównym systemie złotowym. Bazując na zasobach rynkowych, umożliwia osiąganie zysku za który można nabywać towary. Zielony jest tak samo inflacjogenny, bo jest jednostkowo związany z pieniądzem głównym, który jest zawsze w dryfie inflacyjnym. Zielony, to pieniądz niewymienialny na zł. Tak jest rzeczone oficjalnie, ale jest on wymienialny poprzez te same towary rynkowe, traktowane we firmach "grających w zielone", raz pieniądzem bazowym w zł, a raz zielonym.
Ilość zielonych w systemie jako moduł ze stanu kont ujemnych, jest równoważona do części przetwarzanych zasobów towarowych we firmach, które korzystają z zielonego. Pozostałą część równoważą złotówki w poszczególnych firmach. Metoda równoważenia nie opiera się na dokładnie zaprojektowanych metodach pomiarowych, ale przebiega w sposób automatyczny, ustawiając firmy w czasie tego procesu na różnych stopniach zadłużenia. Ma to związek ze sprawnością firm w osiąganiu zysku. Niemniej jednak wszystkie firmy osiągają zysk. Zaś te najsłabsze, fundują koszty emisji zielonego, dla całego systemu, bo na nich ciąży koszt zasobów towarowych przejętych zielonym ze systemu głównego. Firmy działają na złotówkach i na zielonym. Ten system nie jest suwerenny, dopóki trwa system główny, ale w sytuacji embarga, lub upadku systemu głównego, podczas trudności gospodarczych, jest w stanie obsłużyć działalność gospodarczą i stać się suwerennym systemem.

Pozyskiwanie zielonego przez firmę, może zachodzić zarówno z kont klientów, mających zapis ujemny jak i dodatni. W ujemnych kontach wzrasta zadłużenie klienta, a w dodatnich zmniejsza się dodatni zapis zielonych. Przy wpływie pieniądza dodatniego w konto ujemne, zachodzi zmniejszenie zadłużenia na koncie ujemnym.
 
Gdyby nikt nie chciał być na zadłużeniu, to pieniądz nie zaistnieje w obiegu jako dodatni, ale to tylko hipotetyczna sytuacja, bo system zawsze posiada potencjał, że użytkownicy będą się zadłużać, jeśli to jest wpisane w konstrukcję.


Moje wnioski:

Ogólnie bardzo sprytna konstrukcja systemu ze samoregulacją. Zielony dołożony do obiegu głównego systemu, jakby się spopularyzował, to by umożliwił bankowi NBP dalsze umniejszanie pieniądza gotówkowego (zł) z obiegu, a to może stanowić element podstępu władzy światowej. Więc oprócz chwilowych zalet takich jak:

1. Poprawienie płynność w działaniach gospodarczych
2. Wzmocnienie rodzimego handlu i firm
3. Bezpieczeństwo w posiadaniu systemu, na wypadek upadku, lub zapaści starego systemu.

ma wady, bo system zielonego jest właściwie protezą, dołożoną do systemu który jest, by go podtrzymywać, aby nie upadał. Zaleta zielonego, polegająca na wygodzie zakładania konta i elektronicznego płacenia komórką, jest podstępem w zamierzeniach bankowców. Dopuszczają taki pieniądz do własnych kulawych systemów pieniężnych, by pozyskiwać klientów ku transakcjom elektronicznym, co wpisuje się w główną strategię władzy światowej i ich lokalnych namiestników. Gdy gotówka będzie stanowić znikomy udział w płatnościach, ludzie przyzwyczają się do mobilnych przelewów, pikusiem będzie wyeliminowanie gotówki, bez sprzeciwów społecznych.


Jak trzeba więc postępować?

Istotą obecnych postępowych reform, jest wykorzystanie zapisu konstytucyjnego o prawie do emisji przez NBP, ale emisje nie robić do budżetu, ale do firm i ludzi, bo na to nie ma zakazu w konstytucji, a to po to, aby zmniejszyć ilość kredytów. Potem dopiero starać się usuwać monopol z jednym systemem pieniądza, a argumentem ma być błąd konstrukcyjny o wmontowanym strumieniu wypływu dóbr. Należy więc szeroko propagować, że nastąpiło pomylenie teoretyków, tworzących definicję długu publicznego, bo zamienili dłużnika na wierzyciela, a wierzyciela na dłużnika.

Sprawa zadłużenia ma swoje drugie dno, które nie każdy dostrzega. Otóż teoria z długiem publicznym, oprócz tego, że myli dłużnika z wierzycielem, to nakazuje temu któremu naprawdę należy się oddanie długu, ponowne zapłacenie za te rzeczy, które zostały odebrane.
To jest tak, jakby ustanowić w myśl tej teorii prawo, że kto dał się okraść złodziejowi, to nie dość tego, że nie należy mu się przywrócenie skradzionej rzeczy, to musi jeszcze ponieść karę, że dał się okraść, i zapłacić złodziejowi tyle, ile wartość ukradzionej mu rzeczy. 

Taka jest właśnie porąbana architektura monetarna, na bazie fałszywych teorii ekonomicznych. Te teoretyczne błędy konstrukcyjne, mają być warunkiem przetargowym, o jak najszybsze wyeliminowanie, do cna źle zaprojektowanego systemu pieniężnego, a jak nie, to przede wszystkim trzeba na tej kanwie, dążyć chociaż do zlikwidowania monopolu na jeden pieniądz w państwie, by inne poprawne pieniądze, miały prawo zaistnieć i wyeliminować w sposób naturalny, błędne teorie ekonomiczne i stary system pieniężny.


Mufinek Sposypkom

KOMENTARZE

  • @Autor
    "Pieniądz inny niż towarowy, musi wpisywać się w ilościową teorię pieniądza i być związanym z towarem przeznaczonym do podziału w społeczności."

    Czy szanowny Autor mógłby swoją tezę poprzeć jakimś bardziej rozbudowanym uzasadnieniem? Czy szanowny Autor mógłby wyjaśnić na jakiej podstawie twierdzi że pieniądz fiducjarny, którego podstawą jest dług czyli zobowiązanie innego podmiotu do zwrotu, musi być związany z jakimkolwiek towarem?
  • @programista 10:17:23
    Witam!
    Oczywiście że mogę. Pisząc o dodatkowej funkcji którą książki pomijają, miałem na uwadze to, żeby rozróżnić pomiędzy pieniądzem fiducjarnym, a nie fiducjarnym, pośród pieniędzy innych niż towarowy. Oparłem się na znaczeniu słowa fiducjarny.
    W fiducjarnym pieniądzu wierzymy, że ma wartość. Nie dociekamy czy jest to prawda. Dajemy wiary teorii, która tylko mówi, a nie udowadnia, że pieniądz ma wartość, bo jest obecny w systemie dla niego towar.

    W niefiducjarnym pieniądzu i zarazem nie towarowym, fiducjarność znika, bo konstrukcja ma się opierać na zasadzie dokładnego wiązania pieniądza z towarem i to musi być powszechnie znane i zrozumiane. Wtedy wiara jest niepotrzebna.
    Pieniądz nie jest towarowy i nie jest fiducjarny. Nikt nie musi wierzyć w jego wartość, bo wie że ma wartość. Wiedzę do tego czerpie ze zrozumienia konstrukcji systemu.
  • @programista 10:17:23
    Dodam jeszcze tyle, że opieranie pieniędzy o dług, jest kiepską konstrukcją, bo nie daje szybkości obiegu, aby pieniądz zamienić na towar.
    Zamieniamy go najpierw na dług, bo w nim ma oparcie, bo dług jest obecny na rynku, a gdy go kupimy na rynku, to na towar jeszcze trzeba poczekać. A jak dłużnik umrze to wszystko wydłuża się jeszcze o procedury sądowe.
  • @Mufinek Sposypkom 10:45:32
    "W niefiducjarnym pieniądzu i zarazem nie towarowym, fiducjarność znika, bo konstrukcja ma się opierać na zasadzie dokładnego wiązania pieniądza z towarem i to musi być powszechnie znane i zrozumiane."

    Proszę szanownego Autora o weryfikację, czy poprawnie rozumiem jego intencję.
    Dokładne wiązanie pieniądza z towarem polegało by na tym, że wytwórca towaru np. lodówki, wystawionej na sprzedaż, jednocześnie emituje pewną ilość fiducjarnych pieniędzy za którą to ilość zobowiązuje się wydać wyprodukowaną lodówkę. Następnie może on te wyemitowane pieniądze wymienić z innymi ludźmi na inne towary.
    W ten sposób każdy wyemitowany pieniądz ma pokrycie w konkretnym towarze gwarantowane przez emitenta pieniądza.
  • @programista 11:42:25
    Tak. To poprawny tok rozumowania. Zgodnie z moją intencją, jeśli byłaby konstrukcja z emisją we firmie i w wersji z pieniądzem jednorazowym.

    W pieniądzu obiegowym natomiast jest inaczej, bo dane o płatnościach, muszą być przekazywana do centrali systemu, lub mierzone przez centralę metodą śledzenia płatności firm, wraz z rozróżnianiem płatności w kategoriach. Dlatego tak, aby móc znać wartość rynku towarowego i towarów objętych przetwarzaniem. Wtedy emisje są uzupełniane, lub ujmowane, zgodnie z dokonanymi pomiarami, by zachowywać niezmienną proporcję mierzonych wartości towarowych do całej ilości pieniądza obiegowego. Obowiązuje oczywiście też tolerancja na reagowanie emisyjne.
    Taka metoda pozwala usunąć główną przyczynę oddziałującą na zmiany cen towarów, żeby ceny nie podlegały dryfowi inflacyjnemu, ale wymaga to też utrzymywania zarobku średniego na niezmiennym poziomie.
    To właśnie jest teraz tematem mojego kolejnego projektu. Będzie to prawie jak PORN, ale bez oddolnej emisji, bez kont buforowych, tylko z centralnym zarządzaniem emisją.
  • @Mufinek Sposypkom 16:31:23
    Zatem takie dokładne powiązanie pieniądza z towarem powodowało by brak jednorodności pieniądza czyli naruszenie jego funkcji mierniczej. Byłoby tak dlatego, że każdy pieniądz zabezpieczony innym towarem byłby faktycznie innym pieniądzem - bo byłby tylko "kwitem umożliwiającym odbiór" szczególnego, konkretnego towaru będącego jego zabezpieczeniem. Ponieważ towary będące zabezpieczeniem byłyby różnorodne to pieniądze reprezentujące te towary miałyby różną wartość niezależnie od przypisanej im umownej jednostki.
    Jak bowiem porównać ze sobą pieniądz oparty o lodówkę z pieniądzem opartym o jabłka? Byłaby to sytuacja w której istnieje tak wiele walut jak wiele jest rodzajów towarów zabezpieczających. Dla wszystkich jego użytkowników powstał by problem wzajemnych kursów wymiany takich pieniędzy, identyczny jak przy barterze.
  • @programista 20:46:18
    W akapicie:
    Pieniądz towarowy sam...
    tak jest napisane:
    "Oznacza to, że wraz z istnieniem pieniądza odmierzającego wartość towaru (dobra), musi istnieć dla jednostek pieniądza pokrycie (oparcie) w cenach konkretnych dóbr."

    Jest specjalnie doszczegółowione, że chodzi o funkcję mierniczą. Mierzy się różne rodzaje towarów i odnosi się to do ich ceny.
    Na rynku są zasady wymiany towarów w oparciu o ceny. Każdy uczestnik rynku ma prawo wybierać. Nikt nie musi brać tego, co wydaje mu się źle określone ceną.

    Jest jeszcze tak, że towary nowo produkowane, swoją wartość mają opartą na pracy ludzkiej, włożonej do ich wykonania. Ale dokładnie nie tylko to, bo jest jeszcze praca urządzeń. Dokładana jest energia (mechaniczna elektryczna cieplna).

    Więc w ogóle abstrahując, pracę człowieka można by zredukować do pomiaru energii oddanej. A jednostka energii ma różną cenę w zależności od formy jej pozyskiwania, bo do pozyskiwania energii, też jest potrzebna energia. Cena pracy umysłowej człowieka, to nie tylko oddawana energia cieplna i elektryczna z mózgu, ale cała energia włożona w trakcie nauki dzieciątka, by mógł wykonywać pracę. Między innymi też paliwo do samochodu, którym mama zawozi dziecię do szkoły etc. Oczywiście energia taka rozłożona jest potem, na cały okres umysłowej pracy w życiorysie.

    Pieniądz więc, jako miernik energii, mierzy wszystkie energie składowe w produkcie i jego jednostką powinien być Dżul skumulowany, a nie zł. A PKB powinno się mierzyć w TJ (tera dżulach).

    Gdyby zamiast ludzi pracowały androidy, mogłyby mieć wbudowane mierniki oddawanej pracy. Wtedy nie byłoby problemów z nadawaniem stawek godzinowych na zarobki dla androidów. Człowiekowi taki miernik trudno wmontować, więc mamy prostszy sposób szacowania komu ile się należy za różną pracę, bo znamy smak bólu każdego zawodu.

    Ale jak ogólnie wiadomo, oprócz cen wynikających z bilansu produkcji są jeszcze ceny dla dóbr rzadkich, albo pochodzących ze zbiorów własnych, np używany rower, albo 20 hektarów lasu, które wycenia się na innych zasadach, bo to jest inna forma handlu.
    Są pozyskane bez pracy, albo praca była wykonana dawno i nie pamięta się ile jej było.
  • @Mufinek Sposypkom 22:46:07
    Może prościej na przykładzie.

    Jan wytworzył 100 kg zboża, chce je sprzedać i wyemitował 500 jednostek pieniędzy - te jednostki pieniędzy mają pokrycie w tych 100 kg zboża.
    Piotr wytworzył 100 kg jabłek, chce je sprzedać i wyemitował 100 jednostek pieniądza nazwanego tak samo jak Jan - te jednostki mają pokrycie w 100 kg jabłek.
    Paweł wytworzył 100 kg ziemniaków.

    Gdy Jan albo Piotr chcą kupić od Pawła ziemniaki i będą mu oferować wyemitowane przez siebie jednostki pieniędzy to dla Pawła te jednostki pieniędzy nie będą jednorodne, nie będą takie same, mimo posiadania takiej samej nazwy - będą to dwa rodzaje pieniędzy bo mające pokrycie w dwóch rodzajach towarów. Paweł przestawi zapewne inną cenę swoich ziemniaków w pieniądzu z pokryciem w zbożu a inną cenę w pieniądzu z pokryciem w jabłkach.

    Cena nie jest w tak prosty sposób zależna od wydatkowanej energii. By energia mogła tworzyć cenę musi być używana w sposób "społecznie użyteczny". Gdy ktoś dopiero uczy się wytwarzać dany produkt to wydatkuje na jego wykonanie dużo więcej energii niż osoba doświadczona w tej pracy. Jednak wytworzony przez osobę uczącą się produkt mimo tego że pochłonął więcej energii będzie miał cenę taką samą lub niższą w porównaniu z produktem osoby doświadczonej.
    Tak samo jest zarówno z pracą jak i bólem - musi być "społecznie użyteczny" by miał wartość.
    A "społeczną użyteczność" można mierzyć wyłącznie poprzez ceny, wg których ludzie dokonują wymian.
    Tak właśnie powstaje błędne koło w teorii wartości opartej o pracę.
  • @programista 07:44:43
    Dziękuje za bardzo pouczający przykład z handlem rolniczym.

    Ten temat polega na tym, że działając na rynku; Jan, Piotr i Paweł, muszą ustalić zasady gry. Przykład jest z dziedziny pieniądza jednorazowego. Skoro nie jest w przykładzie opisana zasada nadawania ceny, a cena towaru i jego ilość jednoznacznie określa emisję, oznacza to, że każdy dostarcza w tym przykładzie dobra rzadkie, gdzie wzajemnie nie znają sposobów i miejsca pozyskiwania dóbr innych niż własne, nie targują się, bo nie znają się na produkcji tego co mają inni. Każdy wycenia więc swoimi metodami, lub szacunkami i na taki handel przystają. Więc gdy Paweł jakąkolwiek ilość jednostek wyemituje, to ustanowi cenę na kg ziemniaków. Ustalmy więc, że wyemituje 400 jednostek pieniędzy.

    Ustalmy ceny:

    Jan zboże 1 kg zboża = 500/100 = 5 j/kg
    Piotr jabłka 1 kg jabłek = 100/100 = 1 j/kg
    Paweł ziemn. 1 kg ziemn. = 400/100 = 4 j/kg

    Wartość całego rynku:

    500 + 400 + 100 = 1000 j

    Transakcje pieniądzem jednorazowym wraz z anihilacją ich przy sprzedaży:

    Piotr niszczy swoje 50 j i kupuje 50/5 = 10 kg zboża.
    Piotr niszczy swoje 50 j i kupuje 50/4 = 12,5 kg ziemn.
    Skończyły mu się pieniądze.
    -----------------
    Rynek; Zboże(100-10=90 kg), Jabłka(100 kg), Ziemn.(100-12,5=87,5 kg)
    =================

    Paweł niszczy swoje 50 j i kupuje 50 kg jabłek.
    Paweł niszczy swoje 350 j i kupuje 350/5 = 70 kg zboża.
    Skończyły mu się pieniądze.
    -----------------
    Rynek; Zboże(90-70=20 kg), Jabłka(100-50=50 kg), Ziemn.(87,5 kg)
    =================

    Jan niszczy swoje 50 j i kupuje 50 kg jabłek.
    Jan niszczy swoje 87,5 * 4 = 350 j i kupuje 87,5 kg ziemn.
    Miał 500 j. Zniszczył 400 j. zostało mu 100 j.
    -----------------
    Rynek: Zboże(90-70=20 kg), Jabłka(0 kg), Ziemn.(0 kg)
    =================

    Bilans rynku:

    Zboże.(20 kg * 5 j/kg = 100 j)
    500 - 50 - 350 = 100 j w posiadaniu Jana, a zboże należy do Jana.
    Zboże pozostało dlatego, bo Jan był największym udziałowcem rynku.


    Pisząc o odnoszeniu ceny towaru do pracy ludzkiej, chciałem zwrócić uwagę na złożoność tematu, który związany jest z oceną pracy wytwórczej. Obowiązują więc w tej dziedzinie też socjologiczne zasady. Między innymi zasada granicznej rozpiętości zarabiania na godzinę pracy, a to z powodu ograniczonego czasu życia człowieka.
    Słyszałem też teorię, że pieniądzem towarowym mogłaby być energia, jeśli byłaby technologia z urządzeniami na jej gromadzenie i przekazywanie wzajemnie.
  • @Mufinek Sposypkom 09:55:44
    "Piotr niszczy swoje 50 j i kupuje 50/5 = 10 kg zboża."

    W taki sposób wg szanownego Autora ma wyglądać transakcja? A co się stanie jeżeli Piotr po takim zakupie sam zje swoje jabłka? Zjadł jabłka, zniszczył pieniądze - nie ma żadnego znaku że uczestniczył w jakiejkolwiek wymianie.
    Tymczasem powinno pozostać coś jeszcze, jakiś dowód na pozostałe zobowiązania Piotra.

    Chciałbym jednak wrócić do kwestii "dokładnego wiązania pieniądza z towarem" która stanowi podstawę mojego pytania. W tej kwestii nie występuje żadna "anihilacja". Jest tylko wyemitowany pieniądz który ma pokrycie w konkretnej ilości konkretnego towaru.
    Jak sam szanowny Autor potwierdził, taki pieniądz jest pewnego rodzaju "zobowiązaniem do wydania" - czyli emitent takiego pieniądza po jego otrzymaniu wydaje w zamian za niego towar i dopiero wtedy niszczy swój własny pieniądz.
    Wymiana w takim przypadku odbywa się poprzez zamianę innego towaru na taki właśnie pieniądz dokładnie związany z towarem". Aktualny posiadacz takiego pieniądza może go u emitenta wymienić na towar z którym pieniądz jest związany lub wymieniać ten pieniądz dalej z innymi uczestnikami rynku.
    Mój przykład dotyczył właśnie takiej sytuacji i miał na celu ilustrację kłopotów Pawła z ustaleniem ceny w pieniądzu na swoje ziemniaki gdy pieniądz jest dokładnie związany albo ze zbożem albo z jabłkami. Szanowny Autor zaś problem ten pominął całkowicie przyjmując arbitralnie jakąś dowolną cenę, zupełnie niezależną od preferencji Pawła dotyczących zarówno zboża jak i jabłek w stosunku do własnych posiadanych ziemniaków.
  • @programista 11:17:30
    "W taki sposób wg szanownego Autora ma wyglądać transakcja? A co się stanie jeżeli Piotr po takim zakupie sam zje swoje jabłka? Zjadł jabłka, zniszczył pieniądze - nie ma żadnego znaku że uczestniczył w jakiejkolwiek wymianie.
    Tymczasem powinno pozostać coś jeszcze, jakiś dowód na pozostałe zobowiązania Piotra."

    Tak też może być i wszystko jest prawidłowo. To tylko inne wersje handlowe z możliwych, które mogą zachodzić na rynku. To właśnie ma zapewniać konstrukcja systemu, by nie usztywniała, co kto ma otrzymać z rynku. Taki sztywny podział dzieje się w systemach rodowych, gdzie nie ma pieniędzy i rządzi wódz swoim czujnym okiem i rozdziela wspólne dobra w miarę dobrze lub na widzimisię. Społeczeństwo jest zdane tylko na jego mądrość. Jak ona zawiedzie, dzieje się kataklizm. Podobnie jak dzisiaj, gdzie rządzą wodzowie z komitetu 300. Ten kataklizm, to terror nauki ekonomii i holokaust ludzkiej białej rasy o większej mądrości życiowej, niż tych z komitetu 300.

    To co Szanowny Pan opisał, to jedynie zmiana decyzji Piotra, po zakupie wyemitowanymi pieniędzmi na podstawie jabłek, które on ma pod kontrolą, bo nie są na składzie firmy, która robi taki handel i zajmuje się emisją pieniądza w oparciu o jabłka. To jest tylko wycofanie towaru z rynku. Powody mogą zaistnieć różne. Np wykrycie po fakcie zrobienia swoich zakupów, wady w własnym wystawionym na rynek produkcie.

    Szanowny programisto wiem, że znany jest Panu mój projekt z rynkiem na pieniądz jednorazowy z wpisu pt. Handel prawem własności w PORN. Proszę wrócić myślą do tego opisu, a wszystko stanie się zrozumiałe.

    Piotr przeznaczył jabłka na handel i jest już w sytuacji bez pieniędzy za wystawione jabłka, bo dokonał zakupy ziemniaków i zboża. Może być też sytuacja niezależna od niego, że jabłka pod jego nadzorem ulegną zniszczeniu przypadkowemu. Więc Piotr ma możliwość szybko wycofać towar z rynku. Po wycofaniu jabłek z rynku, system anihiluje mu pieniądze i powstaje mu na koncie debet. Ma dane trochę czasu na uzupełnienie pieniędzy metodą przez wymianę z obiegowych.
    Może też istnieć narzędzie do szybkiej blokady sprzedaży jabłek, na czas procedury zamiany jabłek na inny towar. W czasie blokady wystawia śliwki, na 150 [j], a potem wycofuje jabłka. Wycofanie jabłek anihiluje mu 100 [j]. Gdy śliwki mu się sprzedadzą, ma wtedy gwarantowany potencjał zakupowy na rynku wtórnym na 50 [j].

    Procedura wycofania towaru z rynku, wiąże się ze zwrotem pieniędzy, które system musi pod swoją kontrolą zniszczyć. W tym trywialnym opisie pomijaliśmy, przecież instytucję rynku wtórnego, bo handel pieniądzem jednorazowym przecież tego wymaga, bo to właśnie procedura zapewnia rejestrację ofert i przestrzeganie zasad handlu. Przychodzą klienci i emituje się im pieniądze, bo zostawiają towar. Inni kupują i pilnuje się żeby niszczyć pieniądze przy sprzedaży. No przecież wiadomo, że pieniądz musi być od jednego emitenta, a tylko o ilości jednostek pieniężnych za towar, decydują wystawcy towaru swoją oceną, lub oceną rzeczoznawcy. Zależy od tego, co to za towar. Pieniędzy nie robią sobie rolnicy ze swojego papieru, przed wyjazdem na targ rządzony przez administratora. To nie jest dziecięca zabawa w sklep. Na targu admin wyda im pieniądze z jego drukarki.

    Co do drugiej części pytania odpowiem podkreślając podstawowe zasady. Towary rynkowe muszą być zarejestrowane, więc administrator rynku musi być. To on właśnie ma prawa do emisji, bo pieniądz musi mieć jego znak, aby na innych rynkach nie mógł zadziałać. Klienci jedynie mają prawo nadać cenę jak już wspomniałem. W trakcie sprzedaży usunięcie pieniądza musi zrobić administrator, bezzwłocznie po dokonaniu transakcji sprzedaży.

    Pieniądz obiegowy oparty o towary jest jedynie szczególnym przypadkiem pieniądza jednorazowego, gdy trwa stan równych strumieni wartości; zasilania rynku w towary i kupowania towarów z rynku.
    Przy takich założeniach, można wstrzymać emitowanie i anihilowanie pieniędzy. Wtedy pieniądz jednorazowy przeistacza się w pieniądz obiegowy.
    Jednak rzeczywiste modele równostrumienne mają zaburzenia w tych strumieniach, dlatego wskazane jest korygowanie zasobów pieniądza obiegowego, by nie zaburzało to cen.
  • @Mufinek Sposypkom 21:43:14
    Uznał szanowny Autor następujący tok rozumowania za poprawny:

    "Dokładne wiązanie pieniądza z towarem polegało by na tym, że wytwórca towaru np. lodówki, wystawionej na sprzedaż, jednocześnie emituje pewną ilość fiducjarnych pieniędzy za którą to ilość zobowiązuje się wydać wyprodukowaną lodówkę. Następnie może on te wyemitowane pieniądze wymienić z innymi ludźmi na inne towary.
    W ten sposób każdy wyemitowany pieniądz ma pokrycie w konkretnym towarze gwarantowane przez emitenta pieniądza."

    Kluczowym pojęciem jest fakt, że konkretna jednostka pieniężna jest praktycznie tytułem własności do konkretnego towaru na podstawie którego została wyemitowana. Emitent pieniądza jest jednocześnie właścicielem towaru stanowiącego podstawę emisji.

    Ponownie zatem pytam szanownego Autora czy ta idea odpowiada temu co szanowny Autor określa jako:
    "4. oparcie o dobro materialne."

    Wracam teraz o podanego przykładu w którym Piotr zjada jabłka na podstawie których dokonał emisji pieniędzy i zakupów. Jeżeli Piotr ma możliwość zastąpienia zjedzonych jabłek przez inny towar, któremu sam nadaje dowolną cenę, to może on teraz to zboże które kupił wystawić na sprzedaż zamiast jabłek z ceną 10 j za kg. Ogólna wartość się zgadza, a Piotr twierdzi że kupione zboże oczyścił i dlatego jest teraz tyle warte.

    Proszę się teraz postawić w sytuacji Jana, który może teraz za pieniądze które wyemitował kupić własne zboże dwa razy drożej. Czy nie uzna tego za oszukańczy system, zdecydowanie gorszy od istniejącego obecnie? Czy Jan będzie chciał uczestniczyć w ogóle w takim systemie?
  • @programista 08:51:08
    Podstawą poprawności roztrząsanego stwierdzenia jest:

    1. Równość jednostek pieniądza i sumy cen towarów na rynku.
    2. Akceptacja uczestników rynku, na wybrany sposób oceny wartości towarów.
    3. Zastosowanie zasady pieniądza jednorazowego. Wartość mierzona pieniędzmi będącymi u uczestników, jest dowodem obecności towarów na rynku w takiej samej łącznej cenie.
    4. Rynek towarowy plus pieniądz, to narzędzie do zmiany praw własności.


    Domyślam się, że Pan poszedł w drobiazgi słowne, gdy ujrzałem tu cytat:

    "4. oparcie o dobro materialne."

    Może powinienem wyrazić to precyzyjniej. Np:

    4. Oparcie w cenach dóbr materialnych.

    Chyba o to Panu chodzi.


    W sprawie drugiej, nie widzę błędu w systemie. Jan zauważa, że ktoś inny ustalił inną cenę zboża w późniejszym terminie. A to normalne zachowanie rynkowe, pozwalające w danym sezonie, na samoczynne wyregulowanie się ceny ziemniaków.

    Może być tak, że następną transzę ziemniaków w tym sezonie Jan wyceni inaczej.
    Może być też tak, że Piotr nie sprzeda wszystkich ziemniaków, albo będzie zmuszony przecenić je na rynku. Przecena, to oddanie przecenianej części pieniędzy na anihilację. Czyli niedługa radość z wyemitowanych pieniędzy na koncie.
  • @Mufinek Sposypkom 13:12:30
    Szkoda że szanowny Autor nie dostrzega bezsensowności poczynionego założenia w stosunku do pieniądza:

    "2. Akceptacja uczestników rynku, na wybrany sposób oceny wartości towarów."

    Bezsensowność ta polega na tym, że jeżeli uczestnicy rynku uzgodnią i zaakceptują jakiś konkretny sposób wyceny wartości towarów to tym samym jakikolwiek pieniądz nie będzie im w ogóle potrzebny. Będą się wtedy bez problemu wymieniać prawami własności do konkretnych towarów lub ich części.

    Szanowny Autor nie widzi problemu w przytoczonym przykładzie?
    Szanowny Autor nie dostrzega że nastąpi po prostu wyścig o wykupienie towarów wystawianych przez innych uczestników i wystawianie na "pozorną sprzedaż" coraz to mniejszych ilości coraz gorszych towarów w coraz wyższych cenach byleby tylko jak najszybciej otrzymać wygenerowane pieniądze na dalsze zakupy?
    Przecież taki sposób funkcjonowania spowoduje praktycznie natychmiastowe wyczyszczenie rynku z towarów posiadających jakąkolwiek wartość. Będą za to na nim występować towary takie jak garść piasku, włos z głowy, suszony liść itp. wyceniane przez wystawców na centyliony jednostek.
  • @programista 13:41:15
    "Bezsensowność ta polega na tym, że jeżeli uczestnicy rynku uzgodnią i zaakceptują jakiś konkretny sposób wyceny wartości towarów to tym samym jakikolwiek pieniądz nie będzie im w ogóle potrzebny. Będą się wtedy bez problemu wymieniać prawami własności do konkretnych towarów lub ich części."

    Szanowny programista uważa za lepsze; regres handlowy i przejście na barter? Ja tak nie uważam, że pieniądz niepotrzebny. Wtedy, gdy jest barter, chcąc tylko coś kupić na rynku, będzie trzeba brać rozmaity asortyment towarów, by doszło do wymiany.
    ----------------------------
    "Wybrany sposób oceny wartości"- oznacza ustalone zasady w handlu. Może oznaczać dopuszczenie wzajemnego targowania się o cenę, albo dowód na piśmie z wyceną przez np dyspozycyjnego rzeczoznawcę na rynku. Wybrać można różne sposoby.
    -------------------------
    "Przecież taki sposób funkcjonowania spowoduje praktycznie natychmiastowe wyczyszczenie rynku z towarów posiadających jakąkolwiek wartość. Będą za to na nim występować towary takie jak garść piasku, włos z głowy, suszony liść itp. wyceniane przez wystawców na centyliony jednostek."

    -------------------------
    Przypominam, aby nie mylić takiej sprzedaży, ze sprzedażą na rynku z pieniądzem obiegowym.

    Przypominam, że jak wartościowe rzeczy na rynku wtórnym będą sprzedawane, to świadczy o zamożności społeczeństwa, że ma co wystawiać z własnych rzeczy, a handel na rynku wtórnym kwitnie w najlepsze i o to właśnie chodzi.

    Przypominam, o czym szanowny programista wie, że pobyt na rynku wtórnym, gdzie obowiązuje emisja przy wstawieniu towaru na rynek, jest ograniczony w czasie. Przy braku sprzedaży, trzeba wycofać towar i zwrócić pieniądze. Właśnie po to, by nie było patologii. Jak np wprowadzi się podatek obrotowy, w takim handlu, to będzie on zapłacony wraz z wystawieniem towaru. Np cena towaru 100 zł podatek przykładowo 5% emitowany do budżetu państwa, a reszta emisji na konto wystawcy, czyli 95 zł, a przy wycofaniu towaru, zwrot 100 zł w pieniądzu jednorazowym. Gdy brak na zwrot, to trzeba wymienić pieniądz obiegowy na jednorazowy i zwrócić. Szczegóły można rozwiązać różnie. Przy wycofaniu towaru, podatek można zwracać lub nie.

    Myślę, że projekt z rynkiem wtórnym szanowny Pan zna, z mojego dawnego wpisu, że internetowa sprzedaż może cudownie wykrywać i eliminować patologię, w sposób automatyczny, banując np uczestnika z rynku na parę miesięcy, by przypomniał sobie regulamin.
  • @programista 08:51:08
    Szanowny programisto! Odniosę się jeszcze do Pana wypowiedzi, którą ominąłem przez moje niedopatrzenie. Tu zdaje się tkwiło sedno problemu:

    "Kluczowym pojęciem jest fakt, że konkretna jednostka pieniężna jest praktycznie tytułem własności do konkretnego towaru na podstawie którego została wyemitowana. Emitent pieniądza jest jednocześnie właścicielem towaru stanowiącego podstawę emisji."

    Otóż tak wyemitowany pieniądz na zasadzie wstawienia towaru na rynek wtórny, jest również tytułem własności na inny towar, a towar własny, spełnia rolę oparcia emisji pieniędzy. Tak to należy pojmować. Wynika to z funkcji pieniądza, który jedynie mierzy ceny towarów, bez przypisywania mu funkcji reprezentowania wskazanego towaru.

    W idealnym rynku wtórnym, towar powinien iść na sklep i takie sklepy też mogłyby funkcjonować. Ale praktyka jest taka, że najlepszym opiekunem towaru, jest w zasadzie jego właściciel, bo to nie wymaga dodatkowych kosztów na taki handel, gdzie towary trzeba pilnować i ubezpieczać. Więc w połączeniu z internetem ta forma handlu, staje się bardzo praktyczna.
    W takim handlu na rynku wtórnym, zawsze część uczestników będzie przezorna, część ryzykowniejsza, a reszta będzie się uczyć na własnych błędach. Obowiązuje tu podobna zasada gry, jak w tej opisywanej szczegółowo przeze mnie konstrukcji zielonego, gdzie firmy łatwo robiące dochody, będą funkcjonować nie wchodząc na zadłużenie, a firmy wypracowujące dochód z trudem, wejdą na poziom długu dopuszczalnego i będą tak tkwiły, bo trudno będzie się im wznosić ponad tę barierę, w strukturze firm otaczających, bo to wymaga oszczędzania.

    Otóż każdy chcący funkcjonować na rynku wtórnym z pieniądzem jednorazowym, powinien dążyć do zgromadzenia pieniądza na poziomie jego potrzeb. Robi to na zasadzie, że stara się, aby miał pozaliczane sprzedaże i powstrzymuje się przed zakupem na rynku wtórnym. Nadaje wtedy pieniądzu jednorazowemu jakby aprecjacji względem obiegowego. Przyczynia się do napełniania rynku wtórnego. Stara się tezauryzować, w oparciu o towar, który jest na rynku i nie należy do niego. Wykorzystuje się tylko zasadę, że ceny towarów rynkowych są w ścisłym związku z całą masą pieniędzy jednorazowych. Nawet jeśli to będą towary śmieciowe, bo lepszych jest mało, to będzie to tylko problem mniej gospodarnych uczestników, bo w trakcie wycofywania towarów, będą musieli zamieniać swoje obiegowe pieniądze.
  • O rynku wtórnym
    W kwestii poruszanej przez programistę w jego zapytaniach, który zwracał uwagę na problem swobodnej wyceny, wraz z otrzymaniem pieniędzy i na dodatek posiadania niesprzedanego towaru, wraz z możliwością używania go, można odnieść się do analogii, jak to się dzieje w pieniądzu obiegowym. Tam firma nie osiąga pieniędzy w miejsce kreowanych składników cenowych towaru, przy projektowaniu ceny na towar, tylko dopiero po sprzedaży. Wtedy dopiero powracają dołożone elementy nowej pracy, podnoszące wartość towaru. Jest to zysk od towaru dla firmy wraz z amortyzacją, zysk od towaru dla państwa (podatek) i ew zysk od towaru dla pracowników, gdy są zarazem właścicielami firmy. System ma wmontowany hamulec tzw radosnej twórczości produkcyjnej. Nie da się robić więcej towarów, dopóki się nie sprzeda tego, co się dało zrobić z kapitału finansowego. Przy rozrastaniu się produkcji przez oszczędzanie, w celu napełnienia rynku, system musi dokładać w obieg pieniężny elementy cenowe nowo przybywające, na każdym etapie produkcji. Zarówno końcowej jak i pośredniej, dotyczącej komponentów składowych towaru.

    Rynek wtórny w swoim działaniu, jest bardzo podobny do systemu SPONT. W tym rynku po wystawieniu towaru, właściciel ma osiągnięty cel, tak jakby sprzedał już towar. Gdyby się te pieniądze z kolei rozproszyło na pozostałych uczestników rynku, którzy też powystawiali towary i w proporcjach według wartości tych towarów, to efekt matematyczny będzie taki sam.
    Więc problem jest z tym używaniem towaru. Ale tak jest jednak optymalnie, bo towary(dobra) na rynku wtórnym są przeróżniste. Bo są tam tez prawa własności. Np udziały firmy. Takie dobro może przebywać w sposób ciągły, a przy braku sprzedaży, właściciel może okresowo zmieniać cenę, by była zgodna z stanem rzeczywistym. Więc swoje pieniądze może spokojnie wydać podczas pobytu udziałów firmy na rynku.

    Projektując rynek wtórny, nadałem mu na razie jedynie system dyscyplinujący, polegający na przecenach. Jakby wszyscy byli bardzo ostrożni i nie podejmowali zakupów z rynku wtórnego, zanim nie sprzedałby się własny wystawiony towar, to do zakupów nigdy by nie doszło. Można tworzyć różne usprawnienia. Np system punktów za aktywność na rynku; Ilość i wielkość sprzedaży na rynku, uczestnictwo w wymianach pieniędzy, udział towarów surowcowych o dużej trwałości. Dzięki zdobywanym punktom i wygaszanym zarazem w historii wstecznej, możliwe byłoby odwlekanie terminów na wycofywanie towaru z rynku, albo udzielanie na określony czas pożyczek bezprocentowych, fundowanych z rezerwuaru płynności rynku wtórnego, do niwelowania debetu.
    Oprócz systemu punktów, można byłoby też wymagać od uczestników wydania tylko połowy pieniędzy, gdy zalega niesprzedany towar, a resztę dopiero po sprzedaży. Byłoby to rozwiązanie w analogi do systemu pieniądza obiegowego.
    Można też zezwalać na wydanie całych pieniędzy za towar, wtedy gdy towar ma cechy dużej trwałości. Zresztą takim towarom można udzielać nieograniczony pobyt na rynku, pod warunkiem kontroli jego istnienia.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

ULUBIENI AUTORZY

więcej